''Muszę jednak grać, bo Zachód jest obecnie parszywieńki.''
Piłsudski
...się porobiło ostatnimi czasy, stąd wypada zaznaczyć na wstępie, że gardzę Tuskiem jako cyniczną kanalią wykorzystującą tragedie, które miały niedawno miejsce w polskich szkołach do ustanowienia zamordyzmu w imię rzekomego ''cyberbezpieczeństwa''. Sam opowiadam się za dyktaturą, ale w jej pierwotnym tj. republikańskim znaczeniu, jako instytucji ustanowionej do ochrony i ekspansji porządku wolnościowego, nie zaś jego niszczenia co próbuje czynić obecny antypolski nierząd. Swołocz szermująca hasłami obrony Polski przed zamordyzmem Rosji usiłuje narzucić podobny nad Wisłą, na co nie może być zgody! Wspominam o tym, bo nie chciałbym aby poniższe krytyczne uwagi min. pod adresem prezydenta Nawrockiego i polityki jego obozu zostały odebrane jako próba wpisania się w nagonkę nań tak ze strony tuskoidów, co ''prawdziwej prawicy'' i tej już ''najprawdziwszej''. Zdaję sobie tu sprawę, że przyćmi je zapewne świeża chryja wokół Trybunału, o ile nie wzięte będą wprost za ''krecią robotę'' i to przez tych samych co jeszcze niedawno wieszali psy na głowie państwa. Zwłaszcza rebe Braun jak to on musiał palnąć z czapy o rzekomym ''zamachu majowym'', niczym prawacki KODerasta broniący ''konstytuty-prostytuty'', taki zeń ''monarchista-nieabsolutysta''. Tymczasem problem w tym właśnie, że nie będzie z tego republikańskiej dyktatury i nowej sanacji jak należałoby, przynajmniej póty co. Nadal zaś gnić i ropieć, rozbełtane niczym cholerna niedozima w Polsce ostatnich dekad, trwający pięć miesięcy ''lipcopad'' z krótkimi jedynie interwałami orzeźwiającego mrozu. Niemniej pora wreszcie położyć kres pajacadzie anarchicznej sędziokracji, narzuconej onegdaj nam przez uniopejsów na co przystał Morawiecki, błąd z jego strony niewybaczalny. Niezależnie od tego, że można dyskutować czy aby koalicja PiS i Solidarnej wtedy zrobiła pod tym względem wszystko jak należy, bo Ziobro jaki jest każdy widzi, a jestem ostatni kto broniłby formacji pełnej spierdolin pokroju Kurskiego. Niech tam, porachujemy się później, grunt to dać teraz pospólny odpór tuskoidom, bo dość już szerzonego przez owo ścierwo nierządu. Śmiem zaś twierdzić, że moje zarzuty są lepszej próby niż ich pierdoły o alfonsach czy krypto zondach, albo libkowskiego ujadania o podatki-sratki, pora więc przejść w końcu do rzeczy samej:
Ktokolwiek słusznie pomstując na ingerencję Niemiec i ogólnie uniopejsów w polską politykę, zarazem ochoczo sprzyja takowej ze strony Amerykanów w sprawy naszego kraju albo Ukrainy, zwyczajnie jest zakłamanym bydlakiem. Do tego zdrajcą jakiego właściwie należałoby obwiesić za owijanie w narodowy sztandar ordynarnego zaprzaństwa, niechby w służbie i ''sojusznika''. Bez wątpienia Polska nie ma sensownej alternatywy wobec przymierza ze Stanami Zjednoczonymi, ale problem w tym, iż hołdujący mu ślepo prawaccy ''skurwydupodajsuwereniści'' szkodzą sprawie bodaj czy nie bardziej co niemiecka lub rosyjska agentura wpływu nad Wisłą. Bowiem żywiąc nadmierne oczekiwania doń prowokują wręcz nieuchronne rozczarowanie, stąd zbiorowe histerie o rzekomej ''zdradzie'' i ''drugiej Jałcie''. Sojusz z USA jest konieczny nade wszystko z powodów pragmatycznych, gdyż wbrew pozorom Ameryka wcale nie ''upada'' a na odwrót - jej potęga odrywa się poniekąd od ziemi, by panować nad nią już wprost z nieba. Nawet jeśli sam koncept planetarnej ''złotej kopuły'' zalatuje chucpą, postępująca w oczach militaryzacja wokółziemskiego kosmosu jest faktem i Stany w niej przewodzą, choćby z ostrą konkurencją Chin na karku. Dlatego mrzonką jest liczyć, że ''moja chata z kraja'' czy da się uprawiać w tychże okolicznościach dziejowych ''wielowektorowe'' dawanie zadu, tak pożądane przez wszystkich ''biedarealistów''. Bowiem nie ma już gdzie uciec przed umieszczonym na orbicie satelitarnym ''okiem Saurona'' Amerykanów, jesteśmy dosłownie na ich widoku. Sęk jednakże w tym, iż wyżej pomienieni s...uwereniści wyciągają z owego faktu całkiem fałszywy wniosek, że trzeba nam rozpłaszczyć się przed Jankesami, gdy wprost przeciwnie: należy co się tylko da kryć pod ziemią [ jak czyni to nie tylko Iran, ale i Ukraina ], zaś na jej powierzchni stosować zmyślny wybieg i chytre maskowanie. Niestety zdaje się przypadłością naszych polityków, bez względu na jaką to obcą potencję robią stawkę, jest brak świadomości tej oto fundamentalnej prawdy, że sojusznik nie jest przyjacielem! Owszem, może być parszywcem, jak trafnie ujął to Piłsudski, gotowym zaprzedać nas wrogowi byle dopiąć korzyści dla siebie. Dotyczyło to zwłaszcza pełniącej w międzywojniu podobną rolę wobec Polski co obecnie USA Francji, która chciała dogadać się kosztem II RP z weimarskimi Niemcami. Wszakże Piłsudski pokrzyżował owe plany zawierając w kontrze układ ze Stalinem, a gdy począł on wykorzystywać go, by już wówczas zamienić Rzeczpospolitą w sowieckiego wasala, napatoczył się z kolei Hitler. Bowiem zanim jął wcielać swój ''Lebensraum'' na wschodzie, musiał wpierw wyrównać porachunki Niemiec z Francją właśnie i Wlk. Brytanią, ale to już inna historia. Nas powinno teraz przejmować, iż krajowym politykom wycierającym sobie gęby Piłsudskim nie staje woli ni umiejętności realizować podobną mu taktykę, tyle że w zmienionych okolicznościach dziejowych a przeto i odpowiednią im. Klinicznym wręcz tego okazem Maciej Świrski - będę go tu obsobaczał mimo iż dobrało się doń tuskowe CBA, gdyż nie żal mi go wcale, dokładnie jak w swoim czasie Mariusza Kamińskiego za jego protekcję nad takim pajacem i dywersantem co komendant Szymczyk. Trzeba przy tym oddać panu Maciejowi, że ma przynajmniej na tyle rozumu, by trzeźwo zauważyć, iż władze USA nie tylko wymuszają na swych sojusznikach możliwie samodzielną obronę niemal bez udziału w tym samych Amerykanów, do tego jeszcze obciążając kosztami politycznymi i finansowymi własnych działań, jak ma to właśnie miejsce wskutek rozpętanej przez Jankesów i Zesrael wojny z Iranem. Świrski postuluje stąd, by śladem hegemona z Waszyngtonu Polska jęła prowadzić równie co on przewrotną politykę, ale jedynie wobec swych europejskich partnerów/rywali Niemiec czy Francji, co znamienne nie wspominając za to o Stanach - a niby czemu się pytam? Czy niewolnicze wprost płaszczenie się przed nimi ma być w zamyśle takich jak on jedyną alternatywą dla pyskowania im, jak głupio czyni to Tusk albo Czarzasty? Naprawdę nie ma innego sposobu, jak wiecznie miotać się niczym pijany u płota między skrajnościami, a każda z nich równie durna, w niestety typowo polskiej cyklofrenii? Zresztą niestety toż samo tyczy beznadziejnej szamotaniny z Ukrainą, w czym Świrski wziął ochoczo udział i stąd hańba mu za to!
Bowiem niedawną gównoaferę o [d]UPA od początku czuć było jankeskim swądem, a ostatnie wypadki jedynie potwierdziły, że służyła za element amerykańskiej kampanii nacisku na władze w Kijowie. Dziwnym trafem zbiegła się jakoś z omawianym tu uprzednio kryzysem politycznym na samej Ukrainie, wystarczy zestawić nadto wymowne fakty: oto wspominany tam były już ukraiński minister obrony Fedorow tworzy zbrojny start-up, łoży zaś weń kapitał Alex Karp z militarno-szpiegowskiego ''Palantira''. Wkrótce potem owa firma ''specjalnego przeznaczenia'' ogłasza strategiczne partnerstwo z Nebius Group, zawiązanym na bazie spółki macierzystej Yandexa, czyli ''rosyjskiego Google'a''. Znamienne, iż po inwazji na Ukrainę Putin nie zarekwirował swym zwyczajem aktywów przedsiębiorstwa, jak uczynił to choćby niedawno specdekretem z francuskimi biznesami w Rosji. Wyjątkowo Kreml wyłożył parę miliardów dolarów za możność ich ostawienia w kraju i przejęcie marki, co nawet jeśli poniżej rynkowej wyceny dało jednak Nebiusowi kapitał początkowy dla rozwoju inwestycji w dziedzinie AI jakże by inaczej, tudzież uwolniło zarząd spod zachodnich sankcji. Korzystną dla obu stron transakcją faktycznie Rosja zapłaciła frycowe Izraelowi, bowiem choć formalnie siedzibą Nebiusa jest Holandia, w rzeczywistości robi zań bliskowschodni Gudłajstan. Dlatego iż właścicielem całego interesu jest Arkadij Wołoż, rosyjski a właściwie poradziecki Żyd, gdyż urodzony w Kazachstanie, kiedy ów był jeszcze sowiecką respubliką. Czując co się święci już z dekadę temu jął przenosić aktywa do ''kraju przodków'', prędko też znalazł wspólny język z władającą nim syjonistyczną bezpieką, dla której Nebius stał czym w rodzaju odpowiednika Palantira, stąd niedawne partnerstwo między oboma firmami ''specjalnego przeznaczenia'' jawi się wprost naturalnym. Łoży weń kapitał także sama Nvidia, Bezos czy Oracle Ellisonów podobnie jak Karp powiązanych z CIA i Pentagonem, a więc ''wszystko w rodzinie''. Warto też nadmienić, że Wołoż nawiązał współpracę w dziedzinie AI z uniwersytetem w Tel Awiwie już 2018 roku, kiedy o ''sztucznym intelekcie'' nie było tak głośno jak teraz, co z czasem zaowocowało dlań lukratywnymi kontraktami od władz Izraela w budowie kluczowych obiektów infrastruktury cyberbezpieczeństwa kraju. Pozwoliło też sprowadzić tam byłych już nieżydowskich pracowników Yandexa, których zabrał ze sobą umieszczając także w Europie, acz Meloni pognała ich jak należy z Włoch, gdzie pierwotnie mieli posiadać formalną siedzibę. Wobec związków Nebiusa z Palantirem głośno zaprotestował Denis Sztilerman, kolejny więc ''aryjczyk'' w całej kabale, szefujący ukraińskiej firmie zbrojeniowej ''Fire Point'' produkującej drony i rakiety. Trafnie ostrzegając, że tym sposobem nabyte przez Ukraińców doświadczenie bojowe i zgromadzone na polu walki strategiczne dane, za które zapłacili krwią własnych żołnierzy, mogą wpaść w łapy Rosjan [ w domyśle zaś nade wszystko Izraela ]. Czyż może więc dziwić, iż przeciw ''Fire Point'' wszczęła już dawno postępowanie działająca na Ukrainie ''antykorupcyjna bezpieka'' NABU, pod faktyczną kontrolą amerykańskiego FBI, którego ciapaty sze[ry]f miał lecieć do Moskwy, ale ostatecznie wszystko obeszło się głupawym trollingiem z jego strony? Wspominam o tym na dowód, że głównym łącznikiem między USA a Rosją jest Izrael, zaś krajowym przejawem owej relacji pewnie Grzegorz ''88% Jude'' Braun - taki żarcik:). Świadczą o tym również mętne interesy Shitkoffa i Kusznera, ich ciągłe wizyty na Kremlu właściwie chuj wi po co, tudzież uwikłanie na Bliskim Wschodzie, gdzie również kacapstwo jest mocno zaangażowane. Mnie to nie dziwi ni oburza bom dawno już tu wskazywał, że ''Rosja jest jak Hunter Biden, w jakie gówno nie zalezie możny tatuś Zachód z USA na czele będzie go zeń wyciągał''. Zarazem nie ma co z tego tytułu histeryzować, bo niby jaka ''druga Jałta? - weźta z tym wypierdalajta!''. Putin wyżej sra niż dupę ma, jak trafnie spostrzegł niedawno azerski przywódca Alijew obecnie są jedynie dwa liczące się mocarstwa: USA i Chiny, a trzeciego nie ma coby se tam kacapstwo nie roiło o ''multipolarnym świecie''. Acz nazywanie obu tych hegemonów mianem ''supermocarstw'' trąci zimnowojennym anachronizmem, gdyż na naszych oczach przeobrażają się gwałtownie w twory polityczne na określenie jakich nie mamy jeszcze nazwy, fenomen godny osobnego rozważenia. W tym wszystkim niepojęte jest dla mnie tylko po kiego grzyba było Amerykanom żałosne mataczenie z dostępem Ukrainy do ich zwiadu satelitarnego? Bo jeśli tym sposobem chcieli reszcie świata okazać czym grozi pozbawienie go, strzelili sobie w takim razie nie tyle nawet w kolano, co wprost chuja wraz z jajcami. Inaczej nie sposób tego zwać w obliczu świeżych doniesień o zacieśniającej się współpracy zbrojnej i wywiadowczej Moskwy z Pekinem, szczególnie jeśli idzie o zwalczanie ''Starlinka'', który mają wprost za ''kosmiczną blokadę'' narzuconą im obu przez USA. Gdyby zaś rzecz szła o Iran, który Rosja za cenę pewnych koncesji swym zwyczajem sprzedała Amerykanom, oraz Izraelowi ma się rozumieć, potwierdzałoby to jedynie o czym trąbię od dość dawna, jak katastrofalną z perspektywy państw naszego regionu Europy jest owa wojna nad Zatoką Perską. W każdym razie nie będzie przesady w tym, by wobec powyższego stwierdzić, iż wedle wszelkich oznak administracja Trumpa usiłowała dokonać zamachu stanu na Ukrainie de facto w interesie Kremla, zaś krajowi s...uwereniści ochoczo wzięli w tym udział wespół z - o hańbo! - starym komuchem Leszkiem kurwa Millerem! Pojmuję, że chcieli wziąć odwet na Zełeńskim za to co odjebał nam onegdaj z Niemcami, ale powielanie najgłupszych zagrań rywala to żaden sposób na zwycięstwo. Chyba że taka była cena za jakieś gwarancje ze strony USA na wypadek inspirowanego przez uniopejsów przewrotu władzy, którego próbę dopiero co mieliśmy w kraju, ale nawet to jawi się wciąż zbyt wielkim kosztem. Możliwe jednak przeceniam naszych s...uwerenistów, za jakich głośnego rzecznika robi red. Patafianowicz, który molestował jakąś ''ministrę'' tuskowego nierządu, stawiając ją przed wyborem pożal się strategii wobec Ukraińców: Szuchewycz za ''patrioty''... Mam po tym ochotę potraktować jego łysą glacę papierem ściernym, za czynienie niesłychanie ważnej, lecz historycznej i symbolicznej kwestii przedmiotem transakcji, wymiany na aktualne zasoby bezpieczeństwa kraju - jeśli odzwierciedla to stan umysłu s...uwerenistów nie dziwota, że jesteśmy w dupie!
Dopiero na owym tle można ocenić właściwie spotkanie z Alexem Karpem prezydenta Nawrockiego, podczas jego ostatniej wizyty oficjalnej za oceanem... Pół biedy z tym, bo realny polityk musi czasem wchodzić w układy z umownym diabłem, jak ww. porozumienia zawarte przez Piłsudskiego ze Stalinem a później Hitlerem. Acz mając świadomość, że noszą sytuacyjny charakter i przeto są nietrwałe, nade wszystko zaś w każdej chwili mogą obrócić się przeciwko niemu, bo taka już natura agresywnej bestii, jaką nie sposób inaczej obłaskawić co tylko na krótki czas. Natomiast krew mnie zalała gdym przeczytał na oficjalnej stronie prezydenta RP, że przy okazji spotkał się też z bliżej nieznanymi przedstawicielami amerykańskiego żydostwa, by wespół dać wyraz zaniepokojeniu ''odradzającą się na Ukrainie tradycją UPA''. Przykro mi, ale inaczej jak potwornym samozaoraniem nie sposób tego zwać, bowiem z perspektywy owych środowisk nie tylko nie ma żadnej różnicy między żołnierzami AK i banderowcami, ale nawet NSZ i SS ''Hałyczyna''! O tym jak w praktyce wygląda ''polityka historyczna'' w wydaniu amerykańskiego żydostwa najlepiej świadczy hollywoodzka superprodukcja o braciach Bielskich - żydowskich bandytach i sowieckich kolaborantach, odpowiedzialnych za bestialski mord Polaków w kresowych Nalibokach. Tymczasem owym filmidłem uczyniono z nich ''bohaterów'' walki partyzanckiej z niemieckimi nazistami, a do tego o zgrozo to zakłamane gówno lata po różnych kanałach telewizyjnych w naszym kraju, jakich oczywiście nie będę tu reklamował wymieniając je po nazwie. W takim razie wypadałoby puścić w porze największej oglądalności inny antypolski gniot, który Trupin wespół z Satanjahu oglądali na Kremlu w swoim czasie, traktujący o tym jakoby nasze chłopstwo zarzynać miało żydowskich uciekinierów z obozu w Sobiborze. Niestety wygląda na to, że Polacy w swej masie sądzą, iż ''447'' i kwestia ''mienia bezdziedzicznego'' to zaprzeszły temat, gdy tymczasem nic z tych rzeczy, sprawa jedynie przyschła. Do dziś w ramach amerykańskiego Departamentu Stanu działa biuro zajmujące się ''odzyskiwaniem'', de facto zaś zaborem owego majątku, teraz jedynie stało się przedmiotem politycznych targów, gdyż chce je przejąć rabin szefujący konkurencyjnej agencji tłumiącej krytykę Zesraela pod pozorem ''zwalczania antysemityzmu''. Skądinąd wyznawca powiązanej z Rosją sekty żydowskich rasistów ''Chabad Lubawicz'', stąd uchylający się przebiegle od potępienia wszelkich ''judeożerczych'' aktów inspirowanych ewidentnie przez Kreml. Mamy więc jedynie do czynienia z walką frakcji w obrębie Koszer Nostry, zgodnych wszakże co do wyłudzania nienależnego im mienia od gojów, za to we własnym interesie. Póty co rzecz jest ograniczona do dzieł sztuki, ale stanowi to groźny precedens jaki Trump usankcjonował odpowiednią ustawą jeszcze za swej pierwszej kadencji, a do tego umocnił już po odzyskaniu władzy. Należy też pamiętać, że w owej kwestii panuje zgoda wśród głównych sił politycznych w Ameryce, bo za nieszczęsnym ''447'' stał Rubio co i Kamala Harris wraz z Bernie Sandersem, ktokolwiek więc będzie rządził USA przyjdzie nam mierzyć się z owym problemem. Rzecz jasna dziś mamy pilniejsze na głowie, ale trzeba i w tym o czym tu mowa zachować czujność, bo cholera wi czy nie zostaniemy nim zaatakowani w najmniej spodziewanym momencie, całkiem to możliwe w niespokojnych czasach jakich przyszło nam żyć. Acz więc choć w sprawie zamachu na trybunał prezydent Nawrocki postąpił jak należy, mając tu me pełne poparcie i bodaj wszystkich trzeźwo oceniających wypadki Polaków, niestety gdy idzie o jego amerykańską politykę nie wygląda to już zbyt dlań pomyślnie.
Podobnie rzecz się ma z poronionym wedle wszelkich oznak ''paktem senackim''. Zabawne obserwować jak z tej okazji Matka Durka, który dopiero co wieszał psy na Braunie, teraz wściekle obsobacza morawieckich jakich niedawno jeszcze popierał za to, iż nie mają ochoty stowarzyszać się z kanalią zebraną wokół rebe Grzegorza [ albo może tylko chcą więcej utargować dla siebie, kto wie ]. Najwidoczniej taka jest ''mądrość etapu'' i przekaz dnia płynący z pałacu prezydenckiego, któremu ów żałosny propagandzista nędznie się wysługuje, nie mam pojęcia za kasę czy darmochę. Rzecz jest oparta na fałszywym założeniu, iż uda się powtórzyć mechanizm z wyborów prezydenckich, gdzie faktycznie sukces Nawrockiego nie byłby możliwy bez części przynajmniej elektoratu Brauna, w parlamentarnych rządzących się wszakże osobnymi prawami. Nawet jeśli tym sposobem krajowa prawica odbije jednak władzę z łap Tuska i jego czeredy, udział w niej brauniarzy gwarantuje taki małpi cyrk, że przy nim koalicja z Lepperem i Gejtychem okaże się fraszką. Zapewne na to liczy obóz Nawrockiego, bo nieuchronny chaos w tak podzielonej koalicji rządzącej uczyniłby zeń jej arbitra, budując tym zręby ustroju prezydenckiego w Polsce metodą faktów dokonanych. Natomiast gdy cel jest skromniejszy, idzie wyłącznie o przyklepywanie inicjatyw referendalnych głowy państwa, szykując grunt pod nową konstytucję co jawi się wprost wymogiem okoliczności dziejowych jakie nastały, acz twór alkoholika wraz z pederastą jest do wymiany, niemniej zbyt dużym kosztem by przykładać do tego rękę. Żaden ze mnie pięknoduch, stąd pojmuję, że polityka nie jest higieniczną czynnością, robi się ją niczym kiełbasę sypiąc w nią różne świństwo. Wszakże nie wynika z tego, że należy aż ładować w mięcho strychninę całymi workami, a to oznacza dopuszczenie ''koroniarzy'' Brauna do rządów nad Polską, niechby w skromnym wymiarze. Pół biedy bowiem, gdyby rzeczywiście byli ''ekstremą'' polityczną, bo wówczas można by ich wykorzystać jako spuszczonego z łańcucha wściekłego psa, aby przegryzł gardła wrogom. Konkretnie spuścił wpierdol tuskoidom, skopał dupy starym komuchom z nauczycielskich związków, wytrzaskał po ryjach wiedźmy od czarnych protestów, wreszcie pogonił hołotę Gejtycha na czele z jego medialną dziwką Jasiem Pińskim i ubeckim dresiarzem Cwelgiertem. Tymczasem to albo pajace jak kamraci, pyszczący w necie ale zbierający po gębie w realu jak nieraz już bywało, performerzy niczym sam Braun, który nie wyrósł nigdy z gówniarskiego akcjonizmu ''Pomarańczowej Alternatywy'', wreszcie zajadłe tuskoidy pokroju niejakiego Bratkiewicza, faktycznego twórcy donaldowego ''resetu z Rosją''. Niby więc tak mamy pokonać Tuska - kreaturami Tuska? Żebyż jeszcze skruszonymi, ale nie: typ nadal pierdoli dokładnie te same farmazony, jakie sadził żerując przy Sikorskim. Kuriozalnie wyglądają też pomysły deportacji z Polski wszystkich Ukraińców w ustach kanalii, jaka na ich miejsce chce nam sprowadzić Hindusów, a zapewne i wszelką inną swołocz spoza Europy. Zrównywanie zaś Brauna z Jachirą i tego typu ''cudokami'' od PO, jak czyni to Matka Durka, świadczy o jego desperacji lub poważnym niedotlenieniu starzejącego się gwałtownie mózgu. Bowiem cokolwiek mówić o rebe Grzegorzu, to znacznie groźniejszy błazen i prawdziwy szkodnik, nade wszystko krajowej prawicy, wiem bo sam na niego onegdaj głosowałem i drugi raz nie przyłożę już do tego ręki, innym również serdecznie odradzam nauczony własnymi błędami. Wreszcie czy ktokolwiek z rozjuszonych stronników ''paktu senackiego'' prawicy zastanowił się w ogóle, jak zareagują nań wyborcy Brauna? Pewnym bowiem jest, że niemała ich część potraktuje rzecz jako ''zdradę'', całkiem możliwe w ilości wystarczającej, by położyć z kretesem samą inicjatywę, po ki chuj więc w nią leźć? Chyba że prezydent Nawrocki i jego otoczenie liczy, że wywołany tak chaos w państwie z czasem powierzy w jego ręce prerogatywy, jakie pozwolą mu posprzątać ów burdel. Bowiem chwiejna, rozdzierana wewnętrznymi konfliktami prawicowa koalicja nie poradzi sobie z POlactwem, gdy to ponownie rozpęta piekło ''hołoty od pińcset'' czy ''wściekłych macic''. Skoro nie zmógł PiS mając niemal pełnię władzy, tym bardziej nie podoła dziś ledwie dychając niczym prezes, nie mówiąc już o takich bezkręgowcach jak Memcen czy Ksysiu Bosak, do tego z jawnymi dywersantami u boku w postaci ''koroniarzy'' Brauna! Póty co zaś nie widać, by Karol Nawrocki udźwignął ciężar zadania, jakim jest budowa nowego ustroju w Polsce, opartego o silną władzę prezydenta RP. Dowodzi tego choćby rozpętanie przezeń nieszczęsnej gównoafery o dUPA, świadcząc o nazbyt daleko posuniętej spolegliwości, oględnie zowiąc, wobec ''przyjaciela'' zza oceanu.
Główny problem leży w tym właśnie, iż krajowa prawica [ bo przez jej ''s...uwerenizm'' nie nazwę ją polską ] prowadzi endecką politykę akurat, gdy należałoby piłsudczykowską. Co dobitnie świadczy o obecnym skarleniu Polski, nie tylko ludnościowym ale nade wszystko mentalnym, źle nam wróżąc na przyszłość. Fundamentalną słabością endecji był jej okcydentalizm, ślepe zapatrzenie w ówczesne mocarstwa Zachodu. Nade wszystko Francję, której wzorem zafundowała odrodzonej Polsce chybiony parlamentaryzm, wprost domagający się autorytarnej korekty. Co też i miało miejsce bodaj we wszystkich państwach regionu powstałych na mocy traktatu wersalskiego, łącznie ze stawianą nam do dziś za wzór Czechosłowacją, gdzie Niemcy stanowili wówczas drugą grupę ludności, a nie zostali nawet wymienieni w nazwie owego kraju, istna ''wola ludu''. Międzywojenna Francja jeśli idzie o powagę rządów przedstawiała sobą obraz nędzy i rozpaczy, trwała w niej niemal permanentna karuzela gabinetowa, bywało mając po kilku premierów z rzędu na rok. Dlatego gdy po fiasku ''kolaboracji/okupacji'' Niemiec hitlerowskich de Gaulle objął władzę nad krajem, ustanowił republikę prezydencką z przywódcą narodu jako faktycznym monarchą, ale obieralnym i kadencyjnym a nie dożywotnim. Wyposażonym za to w iście dyktatorskie prerogatywy na czas wojny czy stanu wyjątkowego, jako jedynym sposobem by utrzymać w ryzach Francję balansującą nieustannie na krawędzi rozpadu i wojny domowej. Przeto afrykańska dzicz swymi ostatnimi tam zamieszkami dowiodła wbrew pozorom, iż świetnie zintegrowała się z miejscowymi tradycjami rewolucyjnymi. Skoro Francuzi uroczyście świętują wyzwolenie zboczeńca de Sade'a z Bastylii przez motłoch dziwek i złodziei, trudno mieć pretensję, że nauczona ich wzorem gówniażeria próbuje tamtych naśladować. Tak się bowiem kończy czczenie królobójstwa, jakobińskiego terroru, profanacji kościołów i wynoszenie na piedestał wszelkiej zrewoltowanej swołoczy, pod tym względem Francja ma się dobrze jak bodaj nigdy dotąd! Rzekomo prawicowi endecy zaś próbowali nam owo łajno zafundować nad Wisłą, na szczęście zamach majowy położył temu kres, inaczej nie wiadomo w jaką chujnię by to ówczesną Polskę zaprowadziło. Przy tym rozchodzi się teraz o piłsudczyznę XXI wieku, na miarę wyzwań obecnej epoki, nie mam stąd na myśli pajacowania w maciejówkach czy na kasztance, bo nikt tu nie przebije kreacji Olszańskiego i jego kamrackiej braci, nawet Maciej Świrski jakby się nie starał [ a bliżej mu do tamtych niż się wydaje ]. Idzie zaś o pewien zmysł strategiczny, umiejętność gry z przeciwnikiem, ale i odwagę nazwania sojusznika ''parszywcem'', gdy jego interesy niekoniecznie pokrywają się z żywotnymi naszego kraju, oraz rzecz jasna skuteczne przeciwdziałanie temu, jak czynił to właśnie Piłsudski. Kto zaś będzie pierdolił, że był zeń ''niemiecki agent'' można tylko odrzec, iż jeśli już to austriacki i może nade wszystko... japoński, co nie znaczy jakoby miał zhołdować Polskę ''niebiańskiemu cesarzowi''. Tymczasem nie tylko PiS okazał się parodią endecji a nie sanacji, com tu kiedyś wykazywał, ale ową diagnozę można rozszerzyć na resztę krajowej prawicy. Szczególne groteskową postać przybrało to u braunowych ''koroniarzy'', jakich inaczej niż scwelonymi endekami nie sposób uczciwie zwać. Trzeba bowiem oddać Dmowskiemu, że gardził Rosją słusznie twierdząc, że bez knuta jest ona niczym, jednakże błędnie upatrując przyczyn jej zamordyzmu w dziedzictwie mongolskiego jarzma. W istocie zaś despotyzm moskiewski od swego zarania miał okcydentalny charakter, wbrew pozorom stanowiąc znamię przynależności Rosji do Europy, osobny temat. Cieszy mnie stąd, że opuściłem już ''statek głupców'' jakim stała się prawica w Polsce, na poły zendeczała ze szczętem i zarazem ''rozwolnościowa'' gospodarczo, nie wiadomo co gorsze w tej nacjonal-liberalnej brei. Skoro toto ma robić za kontrę dla ocipiałego lewactwa z jego transdżenderami, tudzież gangusów Tuska i Gejtycha, można już sobie odpuścić, dosłownie ''szkoda Zachodu''. Nie stać mnie na uprawianie fikcji bezpaństwowca, stąd pójdę na przyszłe wybory, ale jedynie po to by oddać głos nieważny kreśląc na karcie ''wszyscy won''. Bo nie można żądać bym popierał endekoidów i liberastów zarazem tylko dlatego, że inaczej Tusk utrzyma swój nierząd, faktyczne nieszczęście dla Polski. Niech będzie, skoro nie przedstawiliście sensownej doń alternatywy prawaccy s...uwereniści wasza mać, jedynie wy będziecie ponosić za to winę, szantaż wyborczy już nie działa. Owszem, w polityce zwykle mamy wybór tylko między złym a naprawdę fatalnym, sęk jednak w tym, iż tu akurat nie ma żadnego, stąd ''byle nie Trzaskowski'' wcale nie przekłada się na ''byle nie Tusk''. Przynajmniej dopóty w Polsce nie ma ustroju prezydenckiego, Nawrocki zaś jakby się nie starał nigdy nie będzie przywódcą wszystkich Polaków [ czy raczej polskojęzycznych ], dla sporej części pozostanie ''alfonsem'' i ''batyrem'' choćby nie wiem co. Z kolei masa brauniarzy będzie w nim upatrywać szabes goja, osobliwie głównie amerykańskiego żydostwa, przyznajmy tak całkiem nie bez podstaw jak widać z powyższego. Tymczasem Matka Durka, jaki dopiero co wykazywał, że z Gerszonem Klaunem i jego chaSSydami nie sposób uprawiać polityki serio, rzuca się teraz do gardła wszystkim co nadal tak sądzą - weź się ogarnij wreszcie tępy pajacu!
Do czego prowadzi takowa postawa najlepiej świadczy żałosna rejterada Flavio Bolsonaro, przegranego kandydata na prezydenta Brazylii, który chyłkiem uciekł z kraju do USA mimo iż dopiero co zarzekał się głośno, że tego nie uczyni. Potwierdzając tym samym stawiane mu przez miejscowy sąd zarzuty spiskowania na rzecz obcego mocarstwa tj. Stanów Zjednoczonych. Spektakularne wprost samozaoranie, również zwolenników w kraju jacy sfrajerzyli się oddając głos na owego bydlaka i tchórza, a teraz będą musieli zapewne mierzyć z mianem ''zdrajców''. Mimo że ich wróg, brazylijski lewicowy prezydent Lula, jaki dokonał zwycięskiej reelekcji, sam wysługuje się z kolei Chinom, ale może być spokojny mając za ''opizdycję'' stronnictwo takich nieudacznych s...uwerenistów co familia Bolsonaro. W Europie rzeczy nie mają się wiele lepiej, bo to co zwie się tu ''skrajną antyimigrancką prawicą'' jest w istocie tylko libkami przerażonymi konsekwencjami własnej polityki. Przecież Alice Weidel przewodząca AFD, jak i Rupert Lowe stojący na czele ''Restore Britain'' to jednako banksterzy, jacy całymi dekadami budowali zręby neoliberalnego globalizmu odpowiedzialnego za inwazję nachodźców i podmianę ludności na Starym Kontynencie. Nie lepszy od nich Farage, który za kasę szejków lata do Emiratów i stawia je za wzór dla Wielkiej Brytanii! Cóż więc się dziwić, że jeden z czołowych polityków jego formacji nosi arcyangielskie imię i nazwisko Zia Jusuf, jest ciapatym muslimem ze Sri Lanki, skąd nawiasem pochodzi i kochanica Weidelowej, straszącym inwazją na Wyspy czarnych muzułmanek z Somalii. Podobnie jak inna ''polityczka'' owej partii Laila Ahmed Cunningham, arabska muzułmanka rodem z Egiptu, która zwie się po mężu inwestorze w branży AI jakżeby inaczej. Tak się bowiem dziś porobiło, że przeciw Izraelowi opowiadają się Żydzi, tacy jak obecny szef brytyjskiej dyplomacji Ed Miliband czy lewacka prezydentowa Meksyku Claudia Sheinbaum, a z kolei zagorzałymi goj-syjonistami są Palestyńczycy z pochodzenia, jak - by pozostać przy Ameryce Łacińskiej - obecni przywódcy Hondurasu oraz Salwadoru, odpowiednio Nasry Asfura i Bukele. Ostatni skądinąd stosuje sprytną mimikrę, jaka przydałaby się i naszym s...uwerenistom, bowiem choć zgrywa ''rozwolnościowca'' i kryptowaluciarza przed amerykańskimi techoligarchami i samym Trumpem, okazuje się jednak, że w krajowej polityce bardziej przypomina Chaveza. Nie tylko autorytarnymi metodami rządów, ale i szeroko zakrojonymi programami społecznymi na jakie lewica nie ma bynajmniej monopolu, nade wszystko w dziedzinie edukacji publicznej, tak więc na zewnątrz jawi się libertarianinem, lecz dla swoich jest socjalkonserwatystą. Ot jak należy duraczyć jankeskich ''gringos'', bez kundlizmu późnego PRL, jakim wciąż cuchnie rodzimy s...uwerenizm. Wbrew pozorom nie przeczy temu próba wzięcia na pokład Brauna, nie w smak żydoamerykańskiemu ambasadorowi w Polsce, bo cholera wi komu tak naprawdę Gerszon służy. Przecież odgrywany przezeń performens o nazwie ''polski antysemita'' jest bardzo na rękę państwu położonemu w Palestynie, a złe języki wprost gadają, że to Żyd z Ukrainy jaki szczuje na Żydów i Ukraińców żerując tym na głupich polskich gojach, dybuk jeden. Zapewne czerpie wzorce zza oceanu, od amerykańskiej prawicy jaka z gębą pełną frazesów o ''wartościach rodzinnych'' nie wahała się posłużyć wyrodną matką, która stanęła po stronie oprawcy własnych dzieci. Mowa o aferze wywołanej przez Viveka Ramaswamy, hinduskiego oszusta kandydującego na gubernatora Ohio, którego jedynym tytułem do władzy ma być kumplowanie się na studiach z Vancem. Onże poparł kolegę, przerzucając bezczelnie winę na amerykańskich Demokratów jacy owszem są niereformowalni, o czym świadczy opisana tu uprzednio sprawa Grahama Platnera. Niczego się nie nauczyli z klęski zadanej im przez Trumpa, stąd ich powrót do władzy będzie oznaczał jeszcze więcej ''me too'', BLM czy transgówna, bez złudzeń. Wszakże pytanie co takiego MAGA może im przeciwstawić, bo po jej stronie zieje istna czarna dziura, chyba że za przekaz serio potraktujemy obleśne facecje o męskich zadkach, tudzież sugestywną symulację obciągania, jakimi uraczył ostatnio publikę amerykański prezydent. Z drugiej skoro zdobył władzę min. sprośnymi gadkami o wielkich kutasach to kto wie, acz chyba tym razem jednak większości wyborców w USA owe zgrane numery już się znudziły, obaczymy wkrótce. W każdym razie oby tylko krajowi s...uwereniści nie poczęli go w tym naśladować!