poniedziałek, 20 czerwca 2011

... albo Ajatollah kiczu czyli c.d.

- być może wygląda to już na jakąś obsesję, ale postanowiłem poświęcić jeszcze jeden wpis Tomaszowi Piątkowi, bo wychodzę z założenia, że albo coś robi się dobrze, czyli do końca, albo w ogóle : tym razem postaram się ograniczyć do cytatów i krótkich możliwie komentarzy.

Na początek kolejne Piątkowe kuriozum :

'' Nie jestem anarchistą, bo poza emocjami mam jeszcze rozum. Anarchista pragnie, żeby państwa nie było, żeby go zostawiło w spokoju, żeby mógł na przykład zaszyć się w lesie i że tak powiem, samoistnie produkować ekologiczne sery. Ja jestem za tym, aby państwo było silne, bo takie dofinansuje anarchiście tę jego bez wątpienia pożyteczną produkcję. I takie państwo go obroni, gdy przyjdzie deweloper, aby anarchistę z jego lasu i domu wyrzucić - żeby go anarchistycznym prawem silniejszego zabić, jak to się czasem dzieje w naszym anarchokapitalizmie.''

[ całość ]

- taa, już widzę jak to Piątkowe państwo ''dofinansuje'' i ''obroni'' : raczej w wersji ''hard'' [ bolszewickiej ] wywlecze go za kudły z tego lasu i wpakuje do obozu ''reedukacyjnego'' lub rozstrzela, albo ''soft'' przypierdoli mu taki podatek od tych serów i obłoży tak absurdalnymi ''normami'' że się do usr... śmierci z nich nie wyplącze ! [ pomijam już, że za tą wizję anarchola jako hipisowskiej wyalienowanej cioty hodującej i walącej w dupala po lasach kozy pewnie od niejednego z nich dostałby solidny wpierdziel ] Polecam też w kontekście anarchizmu jego ''rozważania'', choć lepiej byłoby rzec zlewy, a jeszcze lepiej ścieki mentalne na temat ''polskiego patriarchalizmu czyli anarchofeudalizmu albo anarchofaszyzmu'' [ sic ! ] - i jak to się ma do jego deklaracji, że ''Nie żywię żadnej niechęci do anarchistów - mam dla nich dużą sympatię, rozumiem ich emocje'' ? No, chyba że chodzi o tych anarchistów tzn. ''słusznych'' bo lewicowych a nie przebrzydłych, skazanych pewnie na ''reedukację przez rozstrzelanie'' kapitalistycznych czy faszystowskich...

Kolejny cytat, tym razem z recenzji Kingi Dunin [ z której wnioskami zresztą się nie zgadzam, ale to moje prawo, poza tym z kimś takim można polemizować w przeciwieństwie do pana na P. czy tego histeryka Michalskiego, to inny poziom ] niedawno wydanej w Polsce a głośnej w swoim czasie w Szwecji książki mieszkającego tam od wielu lat dziennikarza Macieja Zaremby traktującej o eugenice - coś a propos niezdrowej mieszanki socjalizmu z protestantyzmem i jego rzekomo ''wolnościowego'' w przeciwieństwie do katolicyzmu przesłania :

''Eugenika okazała się dla klasy średniej ideologią idealną. Pod pozorem troski o społeczne dobro pozwalała pogardzać niższymi warstwami. A także wyższymi, oskarżanymi o degenerację wynikającą z wsobnych małżeństw i zbyt łatwego życia. Odpowiadała akademikom i ludziom związanym z aparatem władzy. Uprzedzenia przywdziewały kostium naukowości – biologii, socjologii, antropologii. U socjalistów z kolei znajdowała ona poparcie ze względu na technokratyczne podejście do problemów społecznych, obiecujące zastąpienie liberalnego chaosu racjonalną dyscypliną. Ostatecznie Zaremba stwierdza, że „eugeniczne barbarzyństwo [możliwe było – przyp. KD] w czasie kiedy misjonarze gospodarki planowej utrzymywali monopol zarówno na moralność, jak i na rozsadek”.

Kolejnym oskarżonym w tym procesie staje się protestantyzm, a bardziej konkretnie purytanizm, kształtujący dominującą mentalność. Dziedzictwo purytańskie łączy ze sobą kraje nordyckie i Stany Zjednoczone. W krajach nordyckich jego siłę wzmacnia dodatkowo istnienie religii państwowej i brak rozdziału Kościoła od państwa. Cóż składa się na mentalność protestancką? Przekonanie, że sukces życiowy jest oznaką łaski bożej, a jego brak – boskiego potępienia. Biedni nie są więc tylko biedni, ale także winni, a zatem niegodni współczucia. Idzie za tym surowa moralność, restrykcyjny stosunek do seksu, pochwała abstynencji i samoograniczenia. Jak zawsze rewersem takie postawy jest gotowość do potępiania innych i tropienia grzechów. Służy to umacnianiu wspólnoty, przypominaniu wspólnych wartości.''

[ całość a także polemika z tym tekstem Joanny Tokarskiej - Bakir przedsiębrana z pozycji lewicowych jak najbardziej oraz artykuł znakomitej konserwatywnej badaczki zjawiska eugeniki Magdaleny Gawin ]

I to może tyle w temacie soc-protestanckiego kołtuństwa, którego patologicznym wręcz przykładem jest Piątek - zapewne gdyby żył w latach 30-ych minionego stulecia byłby jednym z tych ocipiałych pastorów i inszych kwakrów, których przyjmował na audiencjach Stalin i piejących peany na cześć ''umoralniających'' właściwości pracy w Gułagu... [ albo jak ten opisywany przez Bergmana w autobiografii luterański duchowny, który urzeczony narodowosocjalistyczną ideologią opierał swe kazania nie na Ewangeliach lecz Mein Kampf ] Znamienne są też jego wyżej przytoczone anty-anarchistyczne tyrady ukazujące typową dla Reformacji statolatrię przemieniającą chrześcijaństwo w nudny, urzędowy kult [ albo w kontrze, co stanowi tylko rewers pierwszego, pełen wrzasku i histerii neo-szamański rytuał ] niby to wyzwalając je spod tyranii papieża, ale tylko po to, by wtrącić je w stokroć gorszą niewolę [nie]świeckich władców ! [ dobrze te pokutujące po dziś dzień komunały o ''wolności religijnej'' i ''tolerancji'' zdemaskował jako narzędzia utwierdzania państwowego absolutyzmu Tomasz Gabiś ]. Antypapieski Piątkowy paszkwil obnaża też przy okazji nędzę intelektualną środowiska ''Krytyki [ chyba raczej ''kretynyki'' ] Politycznej'', które go firmowało - wypada zgodzić się z Ziemkiewiczem, który trafnie podsumował rzecz całą pisząc : ''intelektualiści młodej lewicy, chcąc rozpaczliwie jakoś być wobec papieża "anty", potrafią jedynie odkurzać liczące sobie kilka wieków zarzuty Lutra i Kalwina, z lekka tylko lukrując je retoryką z czasów wojującej bolszewii'' [ nota bene z którymi rozprawie poświęciłem niemal cały poprzedni wpis ]. Najlepszym przykładem tejże nędzy jest artykuł spłodzony niedawno przez samego ich fuhrera i oberintelektualistę Sierakowskiego [ nie pozwalałbym sobie na tego typu uwagi wobec niego, gdyby nie jego impertynenckie wypowiedzi o ''volksliście'' przy okazji listu protestacyjnego jaki wystosowały różne znamienite kobiety wobec ''Kongresu'' jaki w ich imieniu a bez ich zgody współorganizowało i lansowało szumnie na swym portalu w swoim czasie środowisko ''KP'' ], zacytujmy zeń taki kuriozalny passus :

''Rewolucje nie udają się nie dlatego, że są za bardzo radykalne, ale właśnie dlatego, że są za mało radykalne. Ich podstawą, główną motywacją i uzasadnieniem jest reakcja na stary porządek, która tym samym prowadzi do uzależnienia się od niego. Udaje się tyle, ile wynika z aktu czystego tworzenia, zaś wszystko, co jest jedynie reakcją na zastany porządek, okazuje się przeciwskuteczne.''

- ''rewolucja reakcją'' : wot, dialektyka ! [ czyli bełkot ] A więc za wszystkie rewolucyjne zbrodnie odpowiadają wyłącznie burżuje, arystokraci, chłopi, w końcu sami komuniści rozstrzeliwani podczas Wielkiej Czystki i to samym swoim istnieniem ! Gdyby nie oni rewolucja byłaby cacy i żylibyśmy od dawna w raju rodem z jehowickich gazetek - a może oni sami się wymordowali a niepokalana zawsze dziewica-Rewocyja nie miała z tym kompletnie nic wspólnego, czyż nie tak tow. Sierakowski ? Przeczą tym bredniom wypowiedzi tych, którzy wywoływali te przewroty - doskonale zdawali sobie sprawę, że rozlew krwi i rozliczne nieszczęścia towarzyszące rewolucjom to nie żadne ''błędy i wypaczenia'' czy ''reakcja na'' [ dopiero by było ! ] niezależne od ich utopijnych celów ale nieuniknione konsekwencje wcielania tychże w życie : wystarczy wspomnieć oburzenie Lenina na wieść o zniesieniu kary śmierci [ ''jak przeprowadzić rewolucję bez plutonów egzekucyjnych ?!'' ], powstałą w samym środku przetaczającej się wówczas przez Rosję zawieruchy i przez to dobrze oddającą jej ducha pracę Trockiego ''Terror i komunizm'' [ nomen omen ] czy Bucharina zachwalającego w tym samym czasie w ''ABC komunizmu'' rozstrzeliwanie jako świetną metodę ''bolszewickiej pedagogiki i higieny społecznej''... Zresztą trzymając się nawet tej swoistej, wywrotowej zaiste Sierakowskiej logiki to rozpatrywane same w sobie w oderwaniu od swych realnych skutków przyświecające rewolucjonistom ich utopijne programy kolektywnego, przyszłego życia są koszmarne i porażają kiczem - doprawdy tylko miałkie mózgi [ takie jak Lenina... ] mogą fascynować się czymś takim ! Co z wolnością ma wspólnego np. zarysowany przez Iljicza w jego ''Państwie i rewolucji'' projekt przyszłościowej komuny, gdzie niepotrzebna jest już policja bo wszyscy jesteśmy w niej swoimi własnymi policjantami ? [ choć zapewne bystrzacha Sławek już by mi to ''dialektycznie'' wyjaśnił tzn. zamotał do skołowacenia, a jak nie to na pewno któryś z jego bardziej krzepkich cerberów ''przetłumaczył'' skutecznie za pomocą kastetu lub kolby jak to zalecał w swoim czasie mentor Czesława Miłosza tow. Kroński ] Jedyne co można dobrego powiedzieć o panującym w ZSRR reżimie, jeśli w ogóle, to o latach Chruszczowa a zwłaszcza wczesnej ''breżniewszczyzny'' gdy zwolna ale nieubłaganie odchodził on od przyświecających jego początkom utopijnych programów [ lecz zachowując do końca totalistyczną strukturę, choć już bez ożywiającego ją wcześniej, na kształt zombie wprawdzie, ale jednak, rewolucyjnego ''ducha'' ] i towarzyszącego im jako nieunikniony ''koszt'' ich realizacji masowego terroru na rzecz budowania ''socjalnego państwa dobrobytu'' poprzez np. tworzenie wszędzie blokowisk [ koszmarnych wprawdzie, ale zawsze to lepsze niż nędzna ''komunałka'' ], zlikwidowanie neo-pańszczyźnianego przywiązania kołchoźników do ziemi, zgodę na poszerzanie obszaru wolności w różnych dziedzinach życia społecznego, sztuce etc. co zresztą przyczyniło się wydatnie do jego upadku bo tenże ''socjal'' z powodu chronicznej niewydolności planowej gospodarki odpowiadającej potrzebom najwyżej niewolników musiał być finansowany zagranicznymi kredytami, których spłacanie uniemożliwiała wspomniana niewydolność [ a więc błędne koło ]. Poza tym za to odchodzenie od ''rewolucyjnych ideałów'', ich ''zdradę'' do dzisiaj obrywa bęcki od niedobitków komuszych ortodoksów, bowiem nigdy istotą socjalizmu nie była, jak to do dzisiaj o zgrozo zdarza się wierzyć różnym ''pożytecznym idiotom'' żadna sprawiedliwość, nawet ta ''społeczna'', ale prometeizm czyli, powtórzę to jeszcze raz, tytaniczna wizja Człowieka-Boga, który mocą swego rozumu i woli sam tworzy rzeczywistość, i o tą kreację i realizację tejże wizji w lewicowości tak naprawdę chodzi, gdzie nie liczą się żadne, krwawe ''ludzkie koszta'' tego procesu bowiem nie człowiek konkretny lecz ''Człowiek przez C duże - idea, która buja w chmurze'' jak to słusznie zauważył kiedyś Szpotański jest jego przedmiotem, gdyż ci materialiści byli [ są ? ] przykładem bandy najbardziej bodaj wściekłych idealistów w historii. Nie mam już siły polemizować z bzdurnymi, wiszącymi w powietrzu tezami Sierakowskiego bo stężenie absurdów w jego tekście jest przytłaczające - chciałoby się wrzasnąć : ''i to jest wasz lider ?!'' Jeśli to ma być ta ''nadzieja młodej lewicy w Polsce'' to jako reakcjonista i ''prawicowe bydlę'' mogę spać spokojnie... [ no, chyba że wybuchnie prawdziwa rewolucja, gdzie przesądzają inne kryteria niż inteligencja - vide ''filozof'' Lenin ] Owszem, środowisko ''KP'' ma na swoim koncie też pożyteczne i ożywcze dla stęchłej atmosfery intelektualnej III RP inicjatywy np. przypominanie dorobku takich zapoznanych polskich lewicowych, choć dalekich od soc-marksistowskiej ortodoksji myślicieli politycznych jak Stanisław Brzozowski czy Kazimierz Kelles - Krauz, sęk tylko w tym iż to samo robi od dawna środowisko lewicy ''Solidarnościowej'' skupione wokół ''Obywatela'' [ choćby na tym portalu ] mniej spektakularnie za to daleko rzetelniej śmiem twierdzić - jakoś nie mogę pozbyć się wrażenia hucpy, zasadniczej ściemy jaka kryje się za działaniami ''Kretynyki'' : być może przyczyną jest tu genetyczna [ najdosłowniej, tak w sensie koligacji rodzinnych jak i ideowych ] niezdolność do buntu wobec ''salonowych'' elit tworzących ją ''chorych dzieci kapitalizmu, mówiących coś o rewolucji, samemu będąc spod znaku Mao Tse-tunga, Che Guevary czy Edwarda Gierka, i niemających pojęcia o buncie w obliczu realnych problemów'' jak to trafnie ujął kiedyś Konjo i dlatego żadne Piątkowe kaznodziejskie pomstowanie na Baal-cerowicza niczego tu nie zmieni. Poza tym źródłem owej nieautentyczności jest fundamentalna sprzeczność jaka zachodzi między ich niewątpliwym zaangażowaniem w walkę o prawa [ ? ] homoseksualistów, których poważna nadreprezentacja występuje w ''kapitalistycznym'' establishmencie wobec którego niby tak się buntują a jednoczesnym, deklaratywnym przynajmniej poparciem dla sprawy ekonomicznie wykluczonych, a których tak się składa w naszym kraju reprezentują z reguły tak nienawidzący tychże pederastów... faszyści [ co zresztą przyznał ostatnio nawet sam Tomcio ] - nie znaczy to oczywiście, że nie ma ''niewykształconych gejów z małych ośrodków'' zarabiających po 900 zł w jakichś ''Bidronkach'' itp. ale trudno mi sobie wyobrazić pogodzenie wygody tyłka takiego wyzyskiwacza jak dajmy [ ale nie mu ] na to Krystian ''malowany ułan'' Legierski, ponoć traktującego swoich pracowników jak szmaty z postulatami polepszenia kondycji tychże... No i najlepszym dowodem wspomnianej wyżej nędzy intelektualnej ''KP'' jest, że ich faktycznym patronem nie jest wcale Brzozowski, ale ten pajac Żiżek,''Palikmiot filozofii'' z lansowaniem którego u swych początków są głównie kojarzeni [ o innym błaźnie Badiou uprawiającym jakieś dialektyczne czary-mary i inne ''demoniczne nad-użycia'' z chrześcijaństwem już nie wspominając ].

Na koniec gwoli uczciwości trzeba jednak przyznać Piątkowi, że czasem ma przebłyski i zdarza mu się pisać sensownie - szkoda...

sobota, 21 maja 2011

Napruty miś z czerwonym sierpem.

- dzisiaj zaoranie kolejnego gnoja, tym razem z drugiej strony [ ? ] barykady : paranoidalnego sekciarza i postheroinisty Tomasza Piątka [ przy okazji nie obędzie się bez przejechania pługiem po paru stowarzyszonych zeń idiotach ]. Zanim jednak przystąpię do tej niewdzięcznej, acz koniecznej i pożytecznej czynności jeszcze dwie uwagi tyczące poprzedniego wpisu : 1 - przy całym moim krytycyźmie wobec Ayn Rand muszę jednak przyznać, że jej niewątpliwą zasługą jest zaszczepienie pop-kulturze atrakcyjnego wzorca przedsiębiorcy i pozytywnego wizerunku kapitalizmu, co przynajmniej choć trochę zrównoważyło wpływy wszelkiej maści lewactwa, którymi jest przesiąknięta [ nawet jeśli ten ideał kapitalisty niepokojąco przypomina spiżowego bolszewickiego komisarza z socrealistycznej literatury... ] 2 - po moim zjechaniu Cockmana spotkałem się z uwagą, że chyba miałem wtedy zły dzień - bynajmniej, nie było to jakieś zwykłe odreagowanie czy wyżycie się, ale moja reakcja była, podobnie jak i teraz, podyktowana bezprzykładnym chamstwem i doktrynerską tępotą jaką reprezentują tego typu mentalni ZMP-owcy ! Nie poświęcałbym im tutaj tyle miejsca, bo szkoda czasu na idiotów, gdybym na ich przykładzie nie mógł obnażyć i zniszczyć intelektualnie pewnych patologii, które uosabiają wręcz w klinicznej postaci i o to tu chodzi a nie złe samopoczucie autora lub fakt, że śmią mieć jakieś inne zdanie - moją furię wzbudza wyłącznie ich agresja i apodyktyczność, nieumiejętność podjęcia merytorycznej dyskusji co zwalnia mnie z przestrzegania zasad takowej wobec nich : trudno kulturalnie rozmawiać z kimś, kto ''filozofuje młotem'' a raczej sam nim jest...

A teraz do rzeczy : od dłuższego już czasu wkurwia mnie pan Piątek nawet nie tyle ze względu na swe lewackie [ przypomnę, że od jakiś 2-óch lat produkuje się na stronie ''Kretynyki'' ] co protestanckie odjeby, ale dotąd przechodziłem nad tym do porządku, bowiem gość jest obdarzony pewnym, trza przyznać, talentem, sprawnie włada słowem i obok potoku przesyconego jadem nienawiści wobec katolicyzmu i polskości bełkotu, który zwykle z siebie wydziela zdarza mu się czasem wyskoczyć z jakimś sensownym spostrzeżeniem a nawet błyskotliwym dość konceptem, ostatnio jednak straciłem cierpliwość do tego skurwiela, kiedy ''z okazji'' beatyfikacji JP II postanowił, pewnie po to by dorównać uwielbianemu tak przezeń Lutrowi [ jakiś kompleks ? ], opublikować antypapieski paszkwil pod megalomańskim tytułem ''Anty-papież''. Tu ważna uwaga : nie jestem katolikiem, ani nawet nie uważam się za chrześcijanina [ o ile rzecz jasna można nim nie być rodząc się i wychowując w takiej kulturze jak nasza - daleki jestem od determinizmu, ale byłbym skończonym idiotą gdybym lekceważył swoje uwarunkowania ], na pewno też byłoby za co przyczepić się do Wojtyły np. afery pedofilskie i wałki finansowe, otwartą też kwestią jest dla mnie jego stosunek do lustracji - jakoś nie chce mi się wierzyć, że papież nic nie wiedział o uwikłaniu wielu znaczących postaci i hierarchów Kościoła jak choćby niedawno zmarły tw ''Filozof'' we współpracę z komunistyczną bezpieką - piszę o tym, by było jasne, że nie przemawiam tu z pozycji kogoś oburzonego urażeniem jego uczuć religijnych czy czymś takim. Szczerze mówiąc polski papież nigdy nie był dla mnie autorytetem, z niektórymi jego wypowiedziami się zgadzałem a z innymi nie, nie studiowałem też jego encyklik i nie mam jakoś poczucia bym coś przez to specjalnie tracił [ ale może się mylę ? ]. W każdym razie nie religijne przekonania są powodem mojego wkurwienia, ale niebotyczna wręcz hipokryzja i bezczelność tego neofickiego, zlewaczałego protestanckiego zjeba ! Ja wychodzę z założenia, że zanim zacznie się wypominać sąsiadowi zafajdane podwórko, to warto przedtem posprzątać na swoim, albo przyznać samemu, że ma się na nim kupę gnoju i wtedy siedzieć cicho - otóż prosta uczciwość, a nawet typowo protestancka sumienność można by rzec kazałaby Tomaszkowi skoro tak zachwala ten Protestantyzm kosztem Katolicyzmu najpierw wspomnieć co ten jego Luter Superstar wypisywał na temat Żydów czy ''czarownic'' albo jak podjudzał do masakrowania chłopów podczas ich ówczesnego buntu w Niemczech pod wodzą Munzera, mógłby też chociaż napomknąć o tzw. ''chrześcijańskich syjonistach'' czyli protestanckich sekciarzach w USA, którzy gorliwie popierają Izrael, bo wierzą, że jak Żydzi z Arabami obrzucą się atomówkami to nastąpi Apokalipsa i obiecane w Piśmie przyjście Mesjasza... Można by machnąć na to ręką, gdyby chodziło o garstkę nieszczęsnych histeryków zaszytych gdzieś w Apallachach czy Górach Skalistych, ale tutaj mówimy o ruchu, który w samych Stanach liczy sobie z kilkadziesiąt milionów zwolenników i przede wszystkim bardzo wpływowym, jego wyznawcami było i jest nadal wielu znaczących polityków tak w administracji Busha jak i Obamy... [ dodam tylko, że z podobnych powodów mam kłopot z Palikmiotem czy p-osłem Kopycińskim : też bym chciał, żeby ktoś w końcu dobrał się do tyłka Pieronkowi czy Glempowi, ot choćby za utopienie niebotycznych wręcz sum w takie g... jak ta Świątynia Opatrzności Bożej, która wygląda jak siedziba scjentologów albo inszych pojebów wierzących w UFO i modlących się do małych zielonych ludzików z antenkami, ale najpierw niech biłgorajski filozof przestanie ściemniać, że renciści i studenci sfinansowali mu kampanię wyborczą i chować lewą kasę w rajach tropikalno-podatkowych zaś skurwiałe czerwone pijawki z LSD oddadzą to, czego się nakradły stokroć więcej od najbardziej zepsutych klechów a często wraz z nimi ! ] Tak czy siak jeśli mam wybierać między kimś takim jak ''katolicki Jacyków'' Petz czy nawet Narcybiskup Życiński [ który żałośnie bronił się łżąc bezczelnie, że przez kilkanaście lat ''ewangelizował'' jakiegoś ubeka w postronnym mieszkaniu, co nawet biorąc za dobrą monetę i tak byłoby kompromitacją dla zwykłego księdza a cóż dopiero dla Jego Eminencji - tyle czasu i nic, żadnego nawrócenia ?! ] a jakimś zaplutym od nienawiści pastorem z obłędem w oczach wymachującym Biblią i palącym Koran, inaczej mówiąc skoro mam już do wyboru hipokrytę i fanatyka - wybieram hipokrytę ! Podobnie z kolejnym typowo protestanckim oskarżeniem katolicyzmu o ''bałwochwalstwo'' - faktycznie ta odmiana chrześcijaństwa przesycona jest pogańskimi wpływami i dalej w tym względzie poszło chyba tylko prawosławie [ pamiętam jak kiedyś zobaczyłem w krakowskim muzeum oryginalną egipską rzeźbę z epoki przedstawiającą Izydę z małym Ozyrysem na ręku, myślałem wtedy, że pierdolnę - dokładnie ten sam motyw co Matka Boska z Dzieciątkiem ! ] tylko ja się pytam : no i co k... z tego ?!? To właśnie bardzo dobrze, bo dzięki temu chrześcijaństwo łatwiej zakorzenia się w miejscowych kulturach i jest przez to bardziej przystępne, zarazem wewnętrzne zróżnicowanie i pewna doza właściwego dla każdej ''ludowości'' barbarzyństwa zapewnia mu witalność a z kolei odgórny wpływ cywilizacji łacińskiej, też przecież pogańskiej, pozwala zachować mu jego uniwersalny wymiar i łagodzi prymityw plemiennych atawizmów, jaki mniej rozwinięci cywilizacyjnie poganie wraz ze swym nawróceniem do chrześcijaństwa zwykle wnoszą. Oba zaś te poganizmy, tak ''wysoki'', rzymski jak i ''niski'' związany z lokalnym plemiennym kontekstem mają dobroczynny wpływ neutralizując w dużym stopniu w chrześcijaństwie pierwiastek jahwizmu, surowej religii żydowskich proroków, tych wspaniałych wizjonerów ale wściekłych fanatyków zarazem - nie będę ukrywał, że wolę Chrystusa, który wprawdzie też nie był bynajmniej ''pedałem w różowej koszuli nocnej'' jak to pisał o jego wizerunku na świętych obrazkach Philip Roth, potrafił przegonić kupców ze Świątyni czy przekląć figowca tak by usechł, nie mówiąc już o jego cudzie zamiany wody w wino, co nie musi oczywiście znaczyć zaraz że ostro balangował ale na pewno nie chodził cały czas zbolały tak jak to się przedstawia na wspomnianych kiczowatych obrazach, ostatecznie jednak był zdolny ponieść ofiarę z własnego życia męczeńską, straszną śmiercią na krzyżu wierząc, że w ten sposób odkupuje zło innych ludzi [ nawet jeśli było to li tylko iluzją i tak godne jest najwyższego szacunku a nie pogardliwego śmiechu do którego zdolni są tylko sataniści z rozmiękłym od syfilisu mózgiem ] od tego psychopaty Jahwe, który sam o sobie mówi, że jest bóstwem mściwym i zazdrosnym karzącym każdą zdradę aż do trzeciego pokolenia [ czyli ''zbiorowa odpowiedzialność'' jak ch... ! ] i biorącym krwawą pomstę na swych wrogach, zsyłającym na nich najstraszliwsze plagi, potop i ogień oraz każącym obracać w perzynę całe miasta tych, którzy śmieli mu się sprzeciwić nie oszczędzając przy tym nie tylko kobiet i dzieci ale nawet zwierząt ! Właściwie to Jehowa powinien nosić przydomek Wielki Eksterminator - nieprzypadkowo Stary Testament [ czy jak wolą Żydzi Tora ] z Nowego zaś tylko Apokalipsa św. Jana to ulubiona lektura wszystkich masowych morderców i czubów i nieprzypadkiem też są to księgi na które kładzie się szczególny nacisk w protestanckiej odmianie chrześcijaństwa... [ nawet Piątek jakiś czas temu to przyznał zdumiewając się tym jak dużo w Biblii pisze się o eksterminacji - w związku z tym przyszła mi do głowy przy okazji informacji jaka kiedyś przemknęła przez serwisy o znalezieniu rzekomych dowodów na żydowskie pochodzenie Hitlera bardzo niepoprawna politycznie myśl : wprawdzie nie za bardzo w to wierzę, ale gdyby okazało się to prawdą, a już z nie takimi absurdami tak bywało, to wyjaśniło by się wtedy skąd czerpał inspirację.... Matko Bosko, co jo godom, co jo godom.... ]

Idźmy dalej : zarzut obarczający sprzeciw Kościoła Katolickiego wobec radosnego rozdawnictwa prezerwatyw jakie rzekomo miałoby zapobiec HiV odpowiedzialnością za szerzenie się tej choroby zwłaszcza w krajach czarnej Afryki jest jednym z najgłupszych i najbardziej odrażających lewackich stereotypów - po pierwsze jest to zarzut jawnie rasistowski [ a wbrew pozorom to lewica właśnie jest bardziej szowinistyczna i imperialna od prawicy ] bo utożsamia plagę AIDS z całą czarną Afryką tymczasem jest to problem tylko kilku krajów tej części kontynentu [ za to bardzo poważny trza przyznać ] w pozostałych zaś przyczyny ich kłopotów są bardziej ''tradycyjne'' : nędza, tropikalne, wciąż niezwalczone choroby jak np. malaria, wysoka śmiertelność niemowląt spowodowana brakiem odpowiedniej opieki medycznej, konflikty etniczne, religijne czy ideologiczne itp. Po drugie : HIV jak wspomniałem faktycznie przybrał formę masowej epidemii w niektórych z nich, ale tak się składa, że akurat tych, gdzie katolicyzm ma nikły wpływ lub zgoła żadny - w RPA, gdzie z powodu AIDS wyludniają się już całe rejony, chrześcijaństwo występuje głównie w jego odmianie protestanckiej właśnie [ co na to Tomciu i banda baranów z ''KP'' ?! ], albo kalwińskiej przyniesionej przez holenderskich Burów lub anglikańskiej pochodzącej od brytyjskich kolonizatorów : biskup Desmond Tutu, jeden z najbliższych współpracowników Mandeli jest biskupem kościoła anglikańskiego a nie katolickiego co wielu bałwanom zdaje się wciąż mylić. W każdym razie nie ma tam najmniejszych problemów z dostępem do prezerwatyw, którymi różne ''międzynarodowe organizacje'' ten kraj wręcz zarzucają i g... kompletnie to daje - przyczyn tego stanu rzeczy jest wiele, ale główną z nich na pewno zwykłe kołtuństwo jego mieszkańców [ z prezydentem na czele ! ], ciemnota o najzupełniej pogańskiej proweniencji, która każe uznawać AIDS za wymysł białasów lub leczyć się zeń korzystając z ''naturalnych'' metod różnych znachorów : kiedyś oglądałem wstrząsający dokument o tym, poruszyła mnie w nim zwłaszcza historia starszej kobiety, dotąd zdrowej, którą zgwałcił jakiś skurwiel bo mu szaman - nie ksiądz ani pastor podkreślam, ale czarownik - ''poradził'' że jak prześpi się z kobietą, która już nie miesiączkuje to mu HIV przejdzie... oczywiście nic mu to nie pomogło a jeszcze spierdolił życie niewinnej staruszce zbok jeden, ch... zresztą z nim, ale mam nadzieję, że ta pogańska dziwka odpowiedzialna za to skończyła w potwornych mękach zadanych mu przez demona, którego niewątpliwie był sługą ! Co zaś tyczy się pedofilii to w niczym nie umniejszając tej rzeczywiście kompromitującej dla Kościoła odrażającej chujni, nawet nie tyle przez swoją skalę co bezduszne tolerowanie jej przez hierarchów, przypomnę tylko w tym kontekście, że w nie mniejszym stopniu problem tego zboczenia występuje w protestantyźmie czy innych wyznaniach np. Hare Kriszna lub najzupełniej świeckich, państwowych ośrodkach wychowawczych [ niedawno w Portugalii głośna była sprawa wykorzystywania seksualnego wychowanków takich zakładów w które zamieszanych było wielu przedstawicieli ichniej ''elity'' : polityków, dziennikarzy etc. nikt jednak w związku z tym jakoś nie podniósł postulatu rozwiązania, tak jak to w przypadku KK, państwa a szkoda... ] nie wspominając już o gejach czy rabinach... - cholera jasna, jak się nie przymknę to nie wiem do jakich jeszcze wniosków mnie to rozumowanie zaprowadzi : może dojść do tego, że lokalna mutacja ''GW'' ogłosi, że wraz ze ''Staruchem'' chcę wprowadzić w Polsce ''faszyzm'' i dopiero będzie !

No i na koniec argument może najpoważniejszy - że Kościół Katolicki z Papieżem na czele w zamian za przywileje i konkordaty pobłogosławił tzw. ''transformację ustrojową'' wraz z towarzyszącą jej barbarzyńską, ''trzecioświatową'' raczej niż europejską, wersją [ pseudo]kapitalizmu pozostawiając na pastwę losu miliony swoich wyznawców : owszem, pisał o tym zresztą kiedyś, tylko z większą kulturą i bardziej dogłębnie [ bo to i postać znacznie większego formatu ] katolicki jak najbardziej filozof i publicysta Dariusz Karłowicz, sęk tylko w tym, że to zarzut nie tyle do zmarłego papieża ile rodzimego kościoła i to akurat tej jego bardziej ''oświeconej'', ''postępowej'' części, której główną tubą przez wiele lat był ''katolicki dodatek do ''Wyborczej'' czyli ''Tygodnik Powszechny'' a patronem i ideologiem ks. Tischner - taak, bardzo chciałbym, żeby ktoś w końcu odważył się przypierdolić temu salonowemu odpowiednikowi Ojca Dyktatora, nie mówiąc już o naszym ''świeckim błogosławionym'' Jacku Kuroniu... Nie wchodząc w kwestię odpowiedzialności samego papieża za ten stan rzeczy, bo jak wspominałem wyżej ani jego encyklik czy ''katolickiej nauki społecznej'' w wydaniu JP II kompletnie nie znam, więc nie czuję się władny tego tutaj rozstrzygać, choć warto wspomnieć, że publicysta ''Czwórek'' Michał Łuczewski nazwał inspirowany niewątpliwie przez społeczne nauczanie Kościoła ruch ''Solidarności'' wprost ''socjalizmem z boską twarzą'' , gwoli sprawiedliwości trzeba jednak zapoznać się też z wątpliwościami, jakie względem tegoż formułuje z lewicowej perspektywy Jakub Majmurek z ''KP'', mogę się natomiast zająć w tym miejscu Piątkową ignorancją w materii kapitalizmu na którego temat tak się mądruje, tym bardziej przerażającej, że przecież ten facet ma niewątpliwe zasługi i wieloletnie doświadczenie na polu rodzimego biznesu [ a może właśnie dlatego ? ale w takim razie dlaczego, jak to wynika dobitnie z jego pisaniny g... o tym wie ?! ]. Gość w kuriozalnym ''liście otwartym'' do innego, jeszcze większego głupka z ''KP'' Cezarego Michalskiego pisze z emfazą : ''jednym z największych globalnych morderców jest pozbawiony regulacji biznes'' - nie !!! Jest dokładnie na odwrót : to państwa wraz z pseudokapitalistycznymi korporacjami za pomocą rosnącej liczby regulacji rozpieprzają świat ! Czy temu durniowi nie daje do myślenia, że to co się buduje teraz [ poza stadionami, które zresztą wkrótce potem się zamyka ] to głównie banki, hipermarkety i urzędy ? Czy nie dostrzega nie tak trudnej do wyjaśnienia symetrii pomiędzy nimi, nie czuje dławiącego ucisku wzrastającej w lawinowym tempie ilości coraz bardziej absurdalnych przepisów, zarządzeń ? Że korporacje mogą stosować dumpingowe ceny wykańczające nieuczciwie konkurencję i bezwzględny wyzysk pracowników właśnie dzięki dotacjom i ulgom, których udzielają im takie lub inne WŁADZE [ za co oczywiście odwdzięczają się im hojnie sypiąc groszem na ich kampanie czy prywatne konta polityków ] ?! Frazes o ''braku państwowej regulacji'' jako rzekomej przyczynie obecnego kryzysu jest jednym z najbardziej kołtuńskich lewackich komunałów i dobitnym przykładem niewolniczej mentalności tych miłośników ''tolerancji'' i ''wolności'' - jak w takim razie wyjaśnić, że krach zaczął się właśnie na najbardziej spętanym rozmaitymi regulacjami rynku nieruchomości ? Któryż to bank działający na własny rozrachunek udzielałby kredytów ''podprogowych'' tzn. tym właśnie, o których doskonale wiedział, że ich nie spłacą - ?! ''Pożyczylibyście'' 1000 czy nawet 100 zł menelowi ? - ... Ale gdyby tak za tą stówę państwo oddawałoby wam z 500 abo i więcej nie zrobilibyście tego ? Bo ja tak ! A jeszcze jakby mi płaciło od łebka to sam bym latał i rozdawał tą kasę na prawo i lewo komukolwiek - a tak to w nie tak wielkim uproszczeniu właśnie tam wyglądało. Pomijam już, że działający w warunkach rzeczywiście wolnorynkowej gospodarki bankier poniósłby bolesne konsekwencje swojej nieodpowiedzialności, tymczasem te skurwysyny zarobiły na własnym bankructwie jeszcze ciężkie miliardy ! A kto im sypnął groszem z państwowej kiesy, no pajace ?! - Wasz postępowy i bombardujący Talibów ''dyskursem emancypacyjnym i okołooświeceniowym'' Obama [ choć trza przyznać, że za rozkwit tej patologii odpowiedzialny jest głównie ten neokoński kutas Bush ]. I jeszcze ten towarzyszący komunałowi o ''anarchicznym rynku'' [ koszmar wszystkich socjalistów z Marksem na czele ! ] tekst Piątka o nieuchronnie z tym bezhołowiem skorelowanej ''hegemonii prawicy'' : hegemonia czyli totalne panowanie, które oznacza brak jakichkolwiek ograniczeń czy regulacji - hmm... Widzę, że heroina pozostawiła w Piątkowym mózgu wielkie puste miejsca po których hulają wiatry z obrzmiałej hemoroidami dupy Marksa - oj, zjebały się te synapsy, zwłaszcza w płatach czołowych : na- a raczej wz-dęty Tomaszek to chodzący dowód, że narkotyki faktycznie szkodzą, osobliwie te ciężkie. Być może zresztą jego obecna rewolucyjna bieżączka ma związek z jakimiś problemami gastrycznymi i otyłością - ? Gdzieś spotkałem się z tezą, że marzenie o Rewolucji, radykalnym przewrocie zmieniającym kompletnie rzeczywistość, to podświadome, głęboko ukryte pragnienie wielkiego WYSRANIA SIĘ, totalnego ulżenia obolałym bebechom : fakt faktem, że wśród wielkich rewolucjonistów występuje zadziwiająca nadreprezentacja cierpiących na epickie wręcz zaparcia herosów z otwierającym ten imponujący poczet Karolem-hemoroidem na czele - i stąd pewnie lewa-tywa...

... I mógłbym tak jeszcze długo, ale prawdę mówiąc nie starcza mi już cierpliwości i czasu zajmować się tą luterańską purchawą zaangażowaną i pełną poświęcenia dla SPRAWY jak Magda Goebbels w tym i tak ponad miarę rozrośniętym poście - znowu spłodziłem monstrum ! Ale bo też i jego tematem był potwór... czyli wg swojego własnego określenia ''mały misio z krwawym [ czerwonym ] sierpem'', choć ja bym raczej powiedział podstarzały i mocno napruty niedźwiedź, który w latach swej świetności był rokokowym puto na heroinowym odlocie.

p.s. Z tego wszystkiego nie zająłem się też obiecanym na wstępie zaoraniem jeszcze większego głąba Czarka Michalskiego i ogólnie środowiska ''KP'' z jego oberfuhrerem Sierakowskim na czele, a obecność ich obu na ich portalu jest niezwykle symptomatyczna [ to nie ludzie - to przypadki ] dla stanu tego środowiska - inną razą !

czwartek, 14 kwietnia 2011

Cokeman czyli Człowiek-Ch...

Od jakiegoś czasu wkurwia mnie niejaki ''Cokeman'' [ moim zdaniem odpowiedniejszą dlań ksywą byłoby ''Cockman'' ], któremu niestety Kelthuz użycza miejsca w swoim radykalnym libertariańskim ''Radiu Żelaza'', a to z powodu niesłychanej wręcz arogancji i tępoty tego chama - moja tolerancja skończyła się ostatecznie, gdy w ostatniej audycji wyszło zeń szydło czy raczej randystowskie ścierwo z cuchnącego wora : gość przedstawił w niej Marksa jako libertarianina ! Pal licho sam pomysł, to mogłoby być nawet ciekawe, gdyby się okazało, że Marks wcale takim ortodoksyjnym marksistą-socjalistą nie był [ a znalazłoby się wg mojej wiedzy trochę przykładów na to ] ale ten pajac kompletnie to spalił - oczywiście zbliżył go do Karola prometeizm i prostacki materializm, łopatologiczna ''argumentacja'' na poziomie Lenina, wściekła fetyszyzacja rozumu - mimo tolerancyjnych deklaracji - a raczej rozumku : złota myśl pani Rand ''jedyna prawdziwa wiedza to praktyczna'' - a więc jakieś 90% matematyki to czarna magia, witajcie w zaczarowanym świecie ! I jeszcze ten gamoń śmie zarzucać innym ''mistycyzm'' w obronie racjonalności... [ pomijam już, że stosując takie ostre rozgraniczenia mało który naukowiec mógłby się w ich ramach pomieścić z uznawanym przez większość za wręcz jego archetyp Izaakiem Newtonem na czele - do dziś niewielu ma świadomość, że ten genialny uczony był tak naprawdę alchemikiem a większość jego fundamentalnych odkryć w fizyce powstała jako efekt uboczny jego magicznych eksperymentów ! ] Ciasnota horyzontów tego palanta jest zatrważająca - przyznam, że wymiękłem w jakiejś 10 minucie, kiedy zaczął napierdalać za Marksem intelektualistów jako ''sługusów burżuazji'' : każdy, kto choć trochę zapoznał się z moimi wylewami mentalnymi na tym blogu lub ''stańczyku'' wie, jak obca i wstrętna jest mi ta granicząca z demencją cześć dla ''autorytetów'' [ dętych przeważnie ] właściwa ''salonowi'', ale taka buracka pogarda dla ''profesorków'' na których wyrzekał też niedawno na Liberalisie [ - patrz komentarze ] cuchnie mi pogromowymi klimatami - myślę, że ta kanalia czułaby się świetnie w utopii Czerwonych Khmerów, gdzie mordowało się za same okulary czy ''białą rączkę'' !

- jeśli ktoś sądzi, że przesadzam i jestem niesprawiedliwy może przekonać się o tym sam słuchając wspomnianej audycji : ostrzegam tylko, że potrzebna jest tu spora doza cierpliwości, której ja nie posiadam !

Ponieważ ten błazen swą bezceremonialną głupotą i chamstwem sam postawił się poza możliwością jakiejkolwiek cywilizowanej debaty co zwalnia mnie tym samym z respektowania jej reguł wobec niego, więc ulżę sobie teraz  wylewając nań kubeł pomyj :

Cokeman to mokry sen dr. Mengele, Namiestnik Kurestwa Polskiego, Dupczy-Jebacki [ jak był kiedyś ''łowczy'' to winien być i ''dupczy'', nie ? ], Prokurwator Miniścierstwa Nierządu, Margrabia Wielkodupski, Królewna Pizdolona, smakosz świńskich racic, kozich bobów i krowiego łajna, połykacz ognia, spermy i końskiego moczu, hemoroid Marksa, nieusunięty naplet rabina, koszerna smegma, stulejka ONR-owca, wieprzowa fantazja Chomeiniego, kochanek Petza, mikrochujek Urbana, zużyta prezerwatywa w świńskiej dupie Ernsta Rohma, żydowskie pochodzenie Hitlera, chińskie Pol Pota, polskie Nietzsche'go, gnijący mózg umierającego na syfilis Lenina, pornauta [ rekord nabitych wejść na stronach dla koprofili ], dziecko na którym zszedł Jackson, dziesięciolatek, którego Putin poznał na dworcu [ a później pożyczył go Zanudziemu ], odleżyny starej Elizabeth Taylor, entuzjasta ''złotego deszczu'', kolekcjoner słoików z kałem, urinator, koniobij, waligór, stolnik [ czyli ten, który stawia stolec na stole z okrzykiem ''naści waść !'' ], skurwiała szmata oblepiona spermą, oszalały pracownik prosektorium, pogrążona w śmierci klinicznej ofiara nekrofila, mroczny sekret Waszki Gie, przebój z festiwalu w Kołobrzegu, trwała Krystyny Loski, niemieckie poczucie humoru, pomiot związku Honeckera z Breżniewem, fristajl Rocha Pawlaka, styl Kadafiego, olbrzymi wrzód nabrzmiały czarną ropą, obrzezana łechtaczka, przepocone onuce czerwonoarmisty, cuchnący oddech zdychającego Freuda, rampa w Auschwitz, koszarowa kloaka, Szmata-Hari, jednym słowem typowy członek randystowskiej sekty czyli uważający swoje parszywe ego za centrum wszechświata arogant, żałosny i pomylony mały lucyferek ! Radzę posłuchać kawałka Janerki ”Nalot” z jego płyty ”Dobranoc” – to o takich jak on. Taak ''cockman'', musisz się jeszcze wiele nauczyć synku… czego ci zresztą serdecznie mimo wszystko życzę : każdy ma szansę, nawet największy…

Właściwie to powinienem być w pewnym sensie mu wdzięczny - swoją otwartą manifestacją napuszonego debilizmu obnażył on coś co od dawna podejrzewałem : fundamentalne pokrewieństwo Ayn Rand i ulegających zatrutym urokom tej Salome z Nalewek jej zwolenników z marksistowskim, czerwonym ścierwem mimo wszystkich anatem i gromów rzucanych na ''lewactwo''. Niestety jest to też trochę przypadek Kelthuza, widać było to szczególnie w jego ''krytyce'' Stachniuka - różnica tylko co do metod, ale założenia i cel ten sam, tytaniczna wizja człowieka-Boga, który mocą swego rozumu i woli kreuje świat : dla niego środkiem wiodącym do tego jest swoista kapitalistyczna anarchia, dla nietzsche'anistów nadczłowiek-artysta a dla socjałów ''społeczna własność środków produkcji'' cokolwiek by to k... miało znaczyć [ utwierdził mnie w tym przeświadczeniu tenże jego tekst ]. W projektowanym przez Rand świecie biznesmenów-nadludzi, a tak naprawdę ograniczonych maniakalnych pracusiów, nie ma miejsca na zbytek czy melancholię - takie jednostki jak wspaniały dekadent i głęboko katolicki poeta zarazem Charles Baudelaire nie miałyby w nim racji istnienia [ ''obiektywistyczna moralność'' to sprzeczność sama w sobie - znamienne jak ''cokeman'' żałośnie się pogubił w którymś momencie blisko godzinnego wywiadu z Kelthuzem, gdy ten wykazał mu absurdalność kryterium ''odmiennej informacji genetycznej'' przy sprzeciwie wobec usunięcia płodu z ciała matki, bowiem i nowotwór takową dysponuje ! prawda wygląda tak, że nie da się odrzucić aborcji czy eutanazji wychodząc od przesłanek materialistycznych, można to uczynić jedynie z metafizycznych ale te randyści potępiają jako ''mistykę'', ba - traktują tak nawet mechanikę kwantową... ], to rzeczywistość odpowiednia dla jakichś hiperracjonalnych cyborgów pozbawionych emocji i namiętności, cierpiących na psychozę maniakalno-depresyjną satanistycznych wampirów a nie żywych ludzi z krwi i kości. Ta upiorna wizja mimo wszystkich różnic co do metod niepokojąco przypomina w swej totalności nakreśloną przez Lenina w jego ''libertariańskiej'' [ tak, z takimi jej określeniami się spotkałem ! ] pracy ''Państwo a rewolucja'', gdzie znika wprawdzie nawet policja, nie dlatego jednak bynajmniej, że jak w anarchistycznej czy libertariańskiej utopii jest ona niemoralnym aparatem przymusu, lecz dlatego, iż utrzymywanie zewnętrznej kontroli nad społeczeństwem przestanie być w niej potrzebne bo tenże aparat zostanie przez nie wchłonięty, inaczej mówiąc wszyscy będziemy swoimi własnymi policjantami... [ ''ewidencja i kontrola'' - pochodząca z tegoż ''dzieła'' niezwykle klarowna jak to u Lenina trza przyznać definicja socjalizmu i ''wolności'' najzupełniej marksistowskiej z ducha : godne zapamiętania ! ] I tak oto rzecznicy boskich wręcz mocy kreacyjnych człowieka spotykają się w tym z ideologiem najgorszego bodaj zamordyzmu w historii, a co za istotna różnica czy podmiotem są tu ''masy'' lub ''jednostka'' ? Nie dziwi więc, że jak to pisze Jacek Bartyzel w opracowanym przez siebie haśle ''libertarianizm'' :

''Pomimo znacznej zbieżności poglądów oraz wpływu jaki Rand wywarła na Rothbarda, Machana czy późniejszego prezesa Systemu Rezerwy Federalnej, Alana Greenspana, relacje pomiędzy obiektywistami a libertarianami układały się zawsze bardzo źle. Główną przyczyną tego była doktrynerstwo Rand, czyniącej z obiektywizmu ideologiczną sektę, w której najmniejsze odchylenie od głoszonych przez nią poglądów pociągało za sobą formalne i bezapelacyjne wyklęcie. „Ekskomunikowany” został nawet (po części z pobudek osobistych, jako niewierny kochanek) obiektywistyczny Number Two — psycholog i psychoterapeuta Nathaniel Branden''

- logiczną konsekwencją tej ideologicznej wścieklizny jest więc, że ''w przeciwieństwie do podzielonych w tej kwestii libertarian obiektywiści są także szczególnie buńczucznymi zwolennikami „partii wojny”, domagającymi się bezwarunkowego poparcia dla Izraela i prowadzenia „wojny z terroryzmem” [ na ten problem zwrócił też uwagę w ciekawy sposób Stefan Sękowski ]. Przyznaję zresztą, że wizja kreślona przez Ayn Rand może być do pewnego stopnia pożyteczna [ a na pewno atrakcyjna zwłaszcza dla młodych, nieukształtowanych jeszcze umysłów ] sprzyjając, do czasu powtarzam, osobistej kreatywności, uaktywniając inwencję ludzi, ale co gdy wypierdolisz się na pierwszym życiowym zakręcie [ a wyjebiesz się na pewno, taki ''urok'' tego życia ], gdy pojawi się cierpienie, choroba, starość, w końcu widmo śmierci ? Wtedy pozostanie ci jedno : ZABIJ SIĘ ! [ jak mawia Kelthuz ] Sęk w tym, że w tej sytuacji nie jest to ''niepodległy czyn dumnej, autonomicznej jednostki'' a raczej potwierdzenie przez nią żałosnego stanu rzeczy w którym się znalazła obnażając tym samym całą miałkość i niewystarczalność tej pożal się jesienny mały boże ''filozofii obiektywizmu'', pomijam już, że parafrazując Ziemkiewicza nawet kula dum-dum odbiłaby się od tak zakutego łba jak ''cokemana'' ! Dlatego na koniec tegoż orania pozostaje mi tylko rzucić pod jego i pozostałych ''obiektywistycznych'' talibów adresem najgorsze chyba przekleństwo i anatemę jaką znam : UMYJ STOPY SWOJEJ ANTYLOPIE, biyatch !

p.s. co się tyczy wspomnianych wyżej Czerwonych Khmerów - poczytuję sobie trochę ostatnio podarowaną mi przez znajomego poświęconą im książkę kupioną przezeń na bazarze autorstwa PRL-owskiego dziennikarza, niejakiego Z. Domarańczyka [ tak na okładce - może to pseudonim słynnego redaktora Maja ? sądząc po ubeckiej ''stylistyce donosu'' w jakiej jest utrzymana, to możliwe ] pt. ''Kampucza. Godzina zero'' : jest tam trochę napierdzielania w Amerykanów [ częściowo słusznie zresztą, choć o początkowym uznaniu reżimu Pol Pota przez ''prawdziwych komunistów'' z ZSRR oczywiście pan autor nie raczył wspomnieć ] ale głównie odchodzi w niej podsrywanie Chińczyków i to ordynarne mocno, w starym dobrym stalinowskim [ marksistowskim ? ] stylu, szczególnie rozjebał mnie ten ustęp :

''Przy okazji można tu wspomnieć, że zarówno Pol Pot jak i Ieng Sary mają w sobie krew chińską. Tak matka pierwszego, jak i drugiego były z pochodzenia Chinkami''...

- gdyby podstawić sobie pod Chińczyków Żydów...  piękny styl jak z najlepszych lat III Rzeszy !

czwartek, 10 marca 2011

Dlaczego polski patriotyzm nie ma jaj ?!

Ponad tydzień już minął od obchodów święta partyzantki antykomunistycznej zwanego nieco pretensjonalnie ''Dniem Żołnierzy Wyklętych'' [ o tem potem ] w których uczestniczyłem by uczcić ich pamięć - na początek zajrzałem do WDK-u na wystawę IPN-owską poświęconą temu tematowi, dobrą zresztą, polecam wszystkim zainteresowanym bo obala wiele kłamstw komunistycznej propagandy, które niestety wciąż funkcjonują w obiegu ''siłą'' umysłowego bezwładu a nawet podtrzymywane są przez niedobitych niestety starych ubeków i ich ''ideowych'' bękartów : wystarczy choćby zapoznać się z umieszczoną na wstępie deklaracją programową WiN-u by przekonać się, że nie byli to żadni ''ekstremiści'' czy ''szaleńcy'', warto przy tym wspomnieć iż do walki zbrojnej większość z tych ludzi popchnęli swym bandyckim terrorem i fałszywą ''amnestią'' sami komuniści, organizacja ta nie miała też charakteru jednoznacznie prawicowego, mieściła w sobie również wielu przedstawicieli lewicy niepodległościowej spod znaku mikołajczykowskiego PSL a nawet tej części PPS, która nie dała d... Płatnym Pachołkom Rosji, wielkie wrażenie wywarły na mnie także przytoczone tam przykłady odwagi, determinacji i poświęcenia żołnierzy [ i żołnierek ! ] polskiego podziemia walczących z sowiecką tym razem okupacją [ o tym więcej za chwilę ]. Po pobieżnym z konieczności przejrzeniu wystawy [ na pewno na nią jeszcze wpadnę by na spokojnie już i wyczerpująco się jej przypatrzeć bo warto - jest otwarta do 15 marca ] gdyż w planie uroczystości był jeszcze pochód pod pomnik AK na skwerze między Katedrą a pl. Wolności oraz złożenie tam wieńców itp. i czas naglił, więc udałem się tamże dość mocno spóźniony i dobrze jak się okazało, bo gdybym brał w tym żenującym niestety spektaklu udział od początku prawdopodobnie doszłoby do skandalu, a to bynajmniej nie było moim celem, zwłaszcza w takim dniu. Otóż trafiłem w sam raz w środek występu jakiegoś natchnionego młodzianka, który ciotowatym, pełnym egzaltacji głosikiem recytował listy pisane z celi śmierci przez oczekujących na egzekucję uczestników antykomunistycznej konspiracji - abstrahując od ich treści sposób w jaki je ten kastrat podawał był obelgą wobec pamięci tych ludzi [ choćby i niezamierzoną, mam nadzieję ] i sprawiał, że miałem ochotę wyrwać mu mikrofon i krzyknąć przezeń do niego i wszystkich zgromadzonych : ''k..., o co chodzi ?! ludzie, opamiętajcie się - nie widzicie, że tą żenadą lżycie tych, których przyszliście tu uczcić ?!'' W tym sedno : tego typu święta powinny być manifestacją siły podczas której biją bębny i grają głośno trąby a tłum śpiewa mroczną, ale przejmującą pieśń, choćby nawet desperackiej jak ta, której przykłady dali właśnie antykomunistyczni partyzanci - we wspomnianych wyżej dowodach ich odwagi, które zostały przytoczone na wystawie najbardziej chyba uderzyły mnie proporcje, stosunek sił między walczącymi a ich oprawcami [ będący zresztą miarą tchórzostwa i nikczemności tych ostatnich ] : w obławach na broniące się do końca zgrupowania żołnierzy podziemia liczące zaledwie 6-iu lub 3-ch ludzi brało udział - nie, nie kilkudziesięciu czy kilkuset nawet ale blisko 1500 ubeków ! Jeden z tych gości bronił się sam otoczony przez tłum ubeckich kanalii blisko 6 godzin [ !!! ], a gdy sytuacja stała się beznadziejna zadał sobie śmierć by nie wpaść w łapy wroga [ zresztą nie dotyczyło to tylko mężczyzn - na wystawie znajduje się też zdjęcie jakiejś uczestniczki antykomunistycznej konspiracji, pięknej zresztą kobiety, która zdradziecko osaczona przez ''ludowych'' siepaczy odebrała sobie życie : przy takiej determinacji te wszystkie Kazie Szczy i insze feminazistki okazują się bandą rozmamłanych cipć z obwisłymi warami ] - przecież to są jakieś samurajskie klimaty, Japończycy czy Amerykanie już dawno na naszym miejscu nakręcili by na ten temat z tysiąc filmów począwszy od obrazów stojących na najwyższym artystycznym poziomie Kurosawy czy Scorsese dajmy na to aż po popularne gnioty, gdzie jakiś ramboidalny, nasterydowany osobnik tępi czerwony pomiot miotaczem a może nawet wbrew faktom wychodzi cało z opresji [ a niech tam ! ]. Tymczasem... aż żal było patrzeć na tą mdłą, smętną, typowo polską niestety kolejną ''akademię ku czci'' - znowu niemrawo pomachają sztandarami, dęta orkiestra równie niemrawo odegra ''I Brygadę'' i wygłoszą równie dęte przemówienia, jakaś egzaltowana ciota niemal dozna orgazmu recytując jakiś grafomański wierszyk, ponarzekają jeszcze, popomstują na zdrajców po czym pokrzepieni swoim ''moralnym zwycięstwem'' wrócą do domów pogrążając się znowu w brei codziennego świństwa : przypomina się tutaj jakże trafna uwaga Aleksandra Wata [ ch... że Żyd i komuch - dokonał wystarczającej ekspiacji swojego lewego zboczenia ! ] - ''Polacy nie dorastają do tragedii własnego losu : grają ją wodewilowo'' przekształcając niemal natychmiast zwykle w sentymentalny kicz, dodam od siebie. Dowodem, że może być inaczej jest choćby muzyka ludów Bliskiego Wschodu, którym udało się z wycia uczynić sztukę [ tak, to ważna różnica - oni wyją na całego a nie żałośnie skomlą czy popiskują ! ] - gdy słucham czerpiącej z tej kultury Diamandy Galas, Greczynki z pochodzenia przecież, zwłaszcza jej projektu ''Defixiones, will and testament'' poświęconego ludobójstwu Ormian, Greków i syryjskich chrześcijan jakiego dokonali Turcy podczas I wojny światowej, to choć jest to muzyka żałobna, straszna nawet momentami - nie może być inna skoro opiewa tragedię ludzi palonych żywcem w kościołach czy rzeki pełne trupów czerwone od krwi [ to nie metafory, tak było naprawdę ! ], trudno żeby był to Mozart, jakaś urocza laleczka z saskiej porcelany - a zarazem piękna, w tych cudownych melizmatach i skalach jak i potwornych rykach zawiera się nie tylko ból i rozpacz ale też tyle siły, pasji, chęci zemsty i potępienia, gróźb miotanych w stronę oprawców, że wszystko nabiera charakteru jakiejś paradoksalnej afirmacji i zawsze po jej wysłuchaniu czuję się jednak pokrzepiony, podniesiony na duchu tak jak to powinno się dziać w przypadku każdej wartościowej tzn. spełniającej funkcje katarktyczne sztuki.

Jest w całej sprawie jeszcze jedna istotna wątpliwość na którą zwrócił mi uwagę autor recenzji filmu o masakrze w grudniu '70 r. umieszczonej na stronie ''Teologii Politycznej'' [ polecam zresztą ten bardzo dobry tekst ] - jaki jest sens kręcenia podobnych obrazów czy ustanawiania świąt takich jak to o którym tutaj mowa w sytuacji, gdy nie można nawet pozbawić emerytur sprawców tych zbrodni, o przykładnym, choćby symbolicznym, ich ukaraniu nawet nie wspominając ?! [ dochodzi przez to do tak kuriozalnych sytuacji, że Komorowski obejmujący patronat nad wspomnianym filmem jednocześnie honoruje i bierze w obronę zbrodniarza Jaruzelskiego współodpowiedzialnego przecież za wypadki, o których traktuje właśnie ten obraz, bo trudno uwierzyć by ''ludowi'' żołnierze strzelali do robotników bez wiedzy i zgody swojego ówczesnego głównego dowódcy ! ] Warto w tym kontekście przytoczyć historię pewnego niemieckiego generała Waffen SS, fanatycznego nazisty odpowiedzialnego za zbrodnie na amerykańskich jeńcach i ludności cywilnej podczas ofensywy w Ardenach, którą niedawno przeczytałem : otóż gość został rozpoznany w 1976 r. bodaj [ 30 lat po wojnie ! ] podczas robienia zakupów przez właściciela sklepu, niegdysiejszego członka antyhitlerowskiej konspiracji we Francji - tenże powiadomił swoich dawnych kompanów o tym fakcie i w jakiś tydzień czy najdalej miesiąc później ''ktoś'' obrzucił willę ludobójcy koktajlami Mołotowa, gdzie spłonął żywcem wraz z ulubioną lekturą, podarowanym mu przez Hitlera, zawierającym osobistą dedykację egzemplarzem ''Mein Kampf''... Pytanie które w związku z tym nasuwa się samo brzmi : dlaczego u nas podobny los nie spotkał choćby jednego byłego ubeka, aby cała reszta budziła się spocona z przerażenia po nocach ?! [ przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo - ofiary wewnętrznych porachunków w bezpieczniackiej mafii nie liczą się ] I proszę nie pieprzyć mi tu o ''podżeganiu do nienawiści'' czy ''miłosierdziu'' bo to odpowiednie dla świętych, ale zwykłym ludziom należy się przede wszystkim sprawiedliwość, której jeśli nie mogą uzyskać uczciwie, na drodze sądowej [ a nie mogą, bo sądy są poobsadzane potomkami i pobratymcami tych, którzy skazywali ich na śmierć lub ciężkie więzienie ] powinni dochodzić sami, tak aby zatruć choć ostatnie chwile parszywego a dostatniego żywota tych miłych starszych panów spacerujących z pieskami, w rzeczywistości ponurych katów i sadystów [ a mamy przecież w naszej historii, tyle że zapoznanej, przykłady takich udatnych rewindykacji, również z odmiennych niż tutaj omawiane pozycji ideowych o czym przypomina ta interesująca praca, z którą zapoznałem się ostatnio dzięki znajomemu za co mu dzięki ]. W Argentynie czy Chile pakuje się do więzienia nawet trzęsących się starców na wózkach i bardzo dobrze [ nawet jeśli uczciwie mówiąc część, ale tylko część ich ofiar zasługiwała na swój los ] - no tak, ale tu mamy do czynienia ze wstrętnymi prawicowymi oprawcami, tu zaś ze słusznymi bo postępowymi, jak więc widać niezwykle ważne jest w jakiej sprawie i komu przede wszystkim wyrywa się paznokcie...

No i na koniec ostatnia kontrowersja dotycząca rzekomego ''bandytyzmu'' tych partyzantów - przede wszystkim należy zauważyć iż komuniści są ostatnimi, którzy mieliby prawo wypominać jakiekolwiek domniemane czy nawet rzeczywiste zbrodnie tychże, bo sami przekraczali wszelką dotychczasową miarę tak jeśli chodzi o pospolity bandytyzm [ wszystkie zrabowane kosztowności miały trafiać na mocy specjalnego partyjnego rozporządzenia bezpośrednio do kasy PPR nad którą pieczę sprawował sam Gomułka, morderstwa na Żydach czy polskich kupcach popełniane przez ubeków w celach rabunkowych również wówczas nie należały do rzadkości ] jak nade wszystko terror polityczny wynikający wprost z istoty ich doktryny [ bestialskie przesłuchania, tortury, więzienie etc. - przypomnę słowa rtm. Pileckiego, że nawet Gestapo, w którego łapy także trafił, nie było tak okrutne jak UB ! ]. Znamienne zresztą to ''porozumienie ponad podziałami'' [ świadczące o ''nieczystym'' a bliskim ideowym pokrewieństwie ] boć i naziole posługiwali się tego typu ''retoryką'' wobec polskich partyzantów... Oczywiście bywały wśród nich i takie postacie jak słynny ''Ogień'', watażka z Podhala, który z powodu swoich gangsterskich wyskoków miał wyrok wydany przez AK [ niewyegzekwowany przez zamieszanie ostatniego okresu wojny ] i został za to zeń usunięty, mający na swym koncie zarówno likwidację różnych ubeckich, sowieckich czy PPR-owskich kanalii jak i obrzucenie przez jego ludzi granatami autobusu z żydowskimi dziećmi - to ostatnie o ile mi wiadomo niestety jest prawdą. Tyle że są to wyjątki, które absolutnie nie dotyczą zdecydowanej większości uczestników antykomunistycznej konspiracji i w żaden sposób nie podważają sensu jej działalności, a poza tym j.w. : jak wiadomo ''na złodzieju czapka gore'', tak więc im ktoś większym bandytą tym usilniej wmawia swą nikczemność innym a komuniści są aż rozgrzani do czerwoności od tego ! [ nie sugeruję bynajmniej, iż pali ich wstyd bo w takim wypadku musieliby posiadać coś takiego jak sumienie, a tegoż już dawno się wyzbyli jako ''reakcyjnego przeżytku'' niegodnego postępowych nadludzi ].

Podsumowując należy żałować, że obchody tak ważnego i sensownego święta przybrały nieciekawą, typowo polską niestety powtórzę jeszcze raz, formę - schrzaniono to począwszy od niepotrzebnie nadętej, w rodzimym stylu utrzymanej nazwy ''Żołnierzy Wyklętych'' a na żenadnej, rodem niemal z PRyLu ''akademijnej'' oprawie kończąc [ jedynie wystawa na tym tle prezentuje się przyzwoicie więc po raz ostatni zachęcam do odwiedzenia jej ]. Oby w przyszłości zabrali się za to ludzie z energią i głową zarazem bo rzecz jasna nie chodzi mi o takie pseudonowoczesne wyskoki jak z tym komiksem o Chopinie przez ch...

... a odpowiedź na postawione w tytule pytanie - ''bo Polska jest kobietą'' wcale mnie nie satysfakcjonuje.

p.s. podczas uroczystości pod pomnikiem widziałem paru lokalnych ONR-owców [ zresztą w ciemności poznałem ich raczej po ''umundurowaniu'', spodniach moro i solidnych trza przyznać buciskach ], nawet zajrzałem sobie na ich stronę, gdzie można zobaczyć kilka zdjęć, które kliknęli sobie w trakcie jej trwania - nie chcę nic mówić ale jeden z nich, ten w okularach i krawacie trochę przypomina mi... ojojoj !

sobota, 15 stycznia 2011

Nie ma większych homofobów niż lesbijki

... ani bardziej zajadłych antysemitów niż Żydzi [ z Karolem Marksem na czele - oto dowód : patrz rozdz. II ] - bez zbędnego pieprzenia ''prasówka'' z ostatnich dni :

Niemcy od d... [ czyli właściwej ] strony.

Polscy chłopi to złodzieje i bandyci [ nie wszyscy ] - mnie cała sprawa nie dziwi bo mam realistyczny czyli pesymistyczny stosunek do człowieka, uczciwie patrząc na siebie i innych trza stwierdzić, że jesteśmy skłonni raczej do zła niż dobra, dlatego tym bardziej doceniam takich ludzi jak wspomniana w tym artykule prosta chłopka, która samotnie wychowując dzieci ratowała jeszcze kilkoro Żydów i to pobierając od nich tylko symboliczne opłaty ! Dlatego też wkurwiają mnie takie ch... jak Żakowski, który zarzuca Polakom, że w większości byli obojętni, a wręcz pomagali Niemcom - jebany moralista-hipokryta [ jak większość z GW ] jestem pewien, że gdyby przyszło co do czego gnida pierwsza pobiegłaby na Gestapo z donosem, mnie raczej dziwi, że przy tak drakońskich karach znalazło się aż tylu ludzi w tym kraju, którzy Żydów ratowali nawet jeśli motywy części były czysto ''merkantylne''. Inna sprawa, jak się to będzie wykorzystywać, zwłaszcza żydowscy grandziarze z Hameryki, których przodkowie w większości nawet nie kiwnęli palcem w obronie swoich ziomków a teraz nie wahają się nabijać kabzy na ich tragedii, bo kasą dzielą się fifty-fifty z rządem Izraela dając z tego ostatnim ofiarom Shoah jakieś nędzne ochłapy - widziałem jakiś czas temu dokument o tym procederze produkcji izraelskiej więc trudno mu zarzucić ''antysemityzm'' [ ulubione słówko izraelskich oficjeli tłumiące wszelką krytykę ich zbrodni ]. To również obala antysemicki mit, że ''Żydzi się wspierają'' - ba, myślę że gdyby Adolf dopuścił ich do tej gigantycznej grabieży jaka towarzyszyła nazistowskiemu ludobójstwu to wpływowi przedstawiciele żydowskiej plutokracji zadbaliby już o ''zniuansowanie'' co najmniej jego wizerunku, tak jak Lenina czy Stalina w typie : ''no tak, nie zaprzeczamy [ już ] że był zbrodniarzem, ale miał też swoje osiągnięcia : autostrady, powszechna opieka zdrowotna, postęp technologiczny etc. a wicie rozumicie cel uświęca środki...'', zresztą gdzieś czytałem, że Rotschildowie czy inne bankierskie pijawki wiadomego pochodzenia udzielały potężnych kredytów reżimowi III Rzeszy, wcale bym się nie zdziwił gdyby było to prawdą, nie takie rzeczy...

Polacy się ochlali i sami rozjebali w tym Smoleńsku [ tako rzecze ruska generałowa-stary lachociąg ] : to jak i sprawa umowy gazowej dobitnie pokazuje, że jesteśmy półkolonią międzynarodowych koncernów i stojących za nimi państw : Rosji, Niemiec i USA, zresztą od zarania III RP nią byliśmy, a teraz tylko maska opada. Nawet nie chce mi się awanturować z tego powodu, szkoda nerwów - oczywiście reakcją będzie nacjonalistyczna czy mesjańska fanfaronada lub typowo polski serwilizm, mniej albo bardziej olukrowane włazidupstwo [ bo wbrew mniemaniu o sobie Polaków w tych romantycznych zrywach naszej historii uczestniczyła mniejszość a normą był konformizm, czego zresztą z wyłuszczonych na początku powodów nikomu nie zarzucam i naprawdę nie jesteśmy pod tym względem żadnym wyjątkiem, więc wstydzić się nie ma czego, choć chwalić też nie za bardzo czym rzecz jasna ] - a propos dawania d. wpis ''posfaszysty'' o konserwatywnych rusofilskich pedałach - zdjęcie na końcu bomba ! Najbardziej smutne, że w całym zamieszaniu nie ma praktycznie nikogo, kto bez histerii ale stanowczo dbałby o polską rację stanu, jedyne sensowne zachowanie w tej sytuacji...

Z okazji obchodzonego hucznie niedawno ogólnopolskiego Dnia  S[c]ieeemy tekst z ''KP'' - nie zgadzając się z autorem co do środków zaradczych aż prosi się jednak, by zacytować obszerne fragmenty tej trafnej diagnozy, tym milej, że pisanej z pozycji jak najbardziej lewicowej a nie ''obskuranckiej'' :

''[...] wmawianie społeczeństwu, że filantropia jest rozwiązaniem problemu, dowodzi kompletnej nieodpowiedzialności. Posłowie, radni i politycy zamiast błaznować w studiach telewizyjnych i na koncertowych estradach powinni pracować nad zmianami systemowymi, które zapewnią polskiej medycynie właściwe warunki działania. Zdrowie 40 milionów obywateli nie może być zależne od ulicznych zbiórek pieniędzy ani dobroczynnych zabaw. A takie przesłanie płynie ze styczniowych działań WOŚP. Poza wszystkim istnieje prawo o organizacjach pożytku publicznego i przekazywanie pieniędzy na organizacje pozarządowe odbywać się powinno w sposób cywilizowany za pośrednictwem banku i po wypełnieniu odpowiednich dokumentów.

Od czasu pierwszego finału Orkiestry zdołało już wyrosnąć całe nowe pokolenie, które zainfekowano szczególną formą żebractwa. Popkultura również dzielnie wspiera tego typu postawy i w sklepie z zabawkami nietrudno znaleźć Barbie żebraczkę. Dzieciaki, które od wczesnych lat ścigają się, kto więcej wyłudzi kaski od przechodniów, nie rozumieją w ogóle takiego zjawiska, jak praca społeczna, czyli niewynagradzana aktywność na rzecz wspólnoty. Rozwiązania nie widzą we własnym zaangażowaniu, lecz w wyciąganiu pieniędzy z portfeli innych. [ .. ] Promowanie przez media ulicznych zbiórek zaowocowało też rozplenieniem się żebractwa ideowego. W centrach miast, w pociągach, ale i na własnych klatkach schodowych co chwilę zaczepiani jesteśmy przez ludzi z jakimiś dziwnymi upoważnieniami, którzy zbierają na ofiary wypadków drogowych, dzieci z porażeniem mózgowym czy na przeszczep wątroby dla malutkiej Patrycji z Wąbrzeźna. Inwencja jest tutaj niezbędna, bo jak głosi Jonatan Peachum, właściciel firmy Przyjaciel Żebraka, bohater Opery za trzy grosze Bertolta Brechta: „Potrzeba nowych pomysłów. Trudne prowadzę przedsiębiorstwo, polega ono na tym, że ma budzić litość w ludziach. Istnieje zaledwie kilka sposobów, którymi można wzruszyć człowieka, zaledwie kilka, ale najgorsze jest to, że kilkakrotnie użyte, przestają działać. Bo człowiek posiada okrutną umiejętność, że jak tylko zechce – staje się nieczuły”. A generować funkcjonalne neoliberalne współczucie Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy potrafi.''

Tamże felieton teatralnego małżeństwa o osobliwych obyczajach gdańskich oficjeli [ ciekawym jak to wygląda na naszym podwórku ? ] - tym razem krótki cytat by dać jakie pojęcie o co rzecz idzie :

''Urzędnicy gdańskiego magistratu w godzinach pracy, anonimowo, wyszukiwali na forach internetowych przeciwników polityki urzędującego prezydenta. Szczególnie dostało się anarchistom z grupy Nic o Nas bez Nas. –  To naganne – mówi rzecznik prezydenta. Sam Adamowicz dodaje: To niewiarygodna grupa.''

Przy okazji nie tak dawno na portalu ''Kretynyki'' stała się rzecz niesłychana - Kinga Dunin w artykule polemizującym z zaślinionym maniakiem onanizującym się intelektualnie Leninem czyli Slavojem Zizkiem otwarcie przyznała iż - uwaga ! - ''Inność sama w sobie nie jest najważniejszą wartością''... Już sam początek tego tekstu brzmi intrygująco :

''Jest taki rodzaj lewicowego kiczu intelektualnego, który sprawia, że mam ochotę cofnąć się do liberalnego gniazdka moich poglądów.''

- hmm...

Nowy wpis znajomego o kolejnych uprawnieniach dla pasożytów ze Straży Miejskiej [ czyli naszego lokalnego Sado-Maso ] - rząd jak widać twórczo rozwija piękną ''mądrość'' Urbana, że ''władza sama się wyżywi'', poza tym wychodzi na to, że gdy funkcjonariusz usłyszy jak stwierdzę że prezydent jest kretynem, który wali kocopoły o bigosie to za tą oczywistą prawdę zostanę ukarany mandatem... Co do pasożytów inny jego zabawny wpis o prawdziwej pladze tym razem elektronicznych, oraz bojkot merdiów publicznych [ ? ] ogłoszony przez brulionmanna - tamże wspomina też o skandalicznej sprawie, która chyba jeszcze bardziej mnie zbulwersowała w ostatnich dniach niż posmoleńskie wylewy starej putinowskiej kurwy czy Owsiakowa szopka, najlepiej oddać mu głos :

''Na dodatek, gdy umiera nikomu nieznany członek zarządu telewizyjnego molocha, poświęca mu się specjalny materiał jakby był kimś wybitnym lub zasłużonym dla narodu lub świata a nie był zwyczajnie jednym z pasożytów przy żłobie z lukratywnym kontraktem i innemi przywilejami. Mało tego, owemu jegomościowi, znanemu z tego, iż jest nieznany, poświęca się więcej miejsca niż zmarłemu tego samego dnia Krzysztofowi Kolbergerowi ! To nie koniec cyrku, dalej wychodzi jakaś dajająca głowa z KRRiTv i publicznie wspomina jakim to zmarły beton był fantastycznym człowiekiem a choć to prime time – czas leci, ten sam czas, który kosztuje koszmarnie ciężkie pieniądze. Pokój duszy zmarłego ale czemu to wszystko moim kosztem, zapytowuję ja się i rozpoczynam bojkot.''

- dodam tylko, że dzisiaj znowu bezczelnie kontynuowali tą hecę z okazji pogrzebu tego złodzieja i czerwonej prostytutki !

Z przyjemniejszych spraw przysłana mi przez wyżej wspomniane ''wolne kielce'' [ dzięki ! ] instrukcja chlania wódy dla milicjantów ze Wschodu - wynika zeń, że wbrew stereotypowi donosi nie ten, kto nie pije tylko zakąsza grzybkami zamiast rybką... omal nie padłem [ nomen omen ], piękne - jak widać warto jednak czasami zaglądać na GW -, poza tym muszę zapamiętać porady bo w tej materii akurat nasi sąsiedzi mają doświadczenie że ho ho. Z moich zaś odkryć książeczka XVIII-wiecznego francuskiego autora o sztuce pierdzenia przetłumaczona niedawno na polski, oraz przede wszystkim węgierskie wino mszalne do nabycia normalnie w sklepie na Rynku [ szczegóły do wiadomości redakcji, nie ujawniam z obawy przed posądzeniem o kryptoreklamę a nade wszystko przed wykupieniem tego rarytasu, kto chce znajdzie sam ] - jedni napierdalają , inni mówią, że może być a jeszcze inni chwalą z zupełnie ''Nie''oczekiwanej strony... Przyznam, że zafundowałem je rodzicom i po wypiciu z nimi lampki mogę stwierdzić : kwaśne ale pijalne, bez rewelacji ale też i tragedii a niestety nie o każdym winie można to powiedzieć, ot choćby niedawno zawiodłem się mocno na gruzińskim białym ''Badagoni'' [ przestrzegam ! ], zmusowana woda z cukrem, musiałem badziew wylać do zlewu [ choć to była chyba jakaś podróba a nie oryginalny produkt ] . Co zaś tyczy się przedziwnych relacji zachodzących czasem między sferami sacrum i profanum to szczerze polecam tekst o naszych mesjanistach-erotomanach - temat wart podrążenia [ za przeproszeniem...] w tym miejscu jak najbardziej, zresztą myślę nie ma lepszej metody obalenia różnorakich mitów o narodowych wieszczach niż dowiedzenie dlaczego Słowacki rzeczywiście wielkim poetą był... O ileż to lepsze od taniej ironii i szyderstw nędznych naśladowców Gombrowicza, pozbawionych w ogóle tragicznego patosu którym był podszyty !

A teraz jak przystało na typową polską ''schwein'', pijusa i złodzieja, idę najebać się winem mszalnym i polecieć samolotem [ zresztą nie muszę nim sterować skoro jak wskazuje jego nazwa sam lata, nie ? ], żeby pierdolnąć nim, najlepiej w Kreml...

sobota, 1 stycznia 2011

Poczytaj mi Mao.

Czas zacząć... - pomysł na tenże oto nowy blog wziął się paradoksalnie z rozczarowania samą formułą blogowania, zbyt mało pojemną by pomieścić więcej niż krótkie notki, zdjęcia lub relacje, kompletnie nie nadającą się do jakichś poważniejszych i przez to wymagających sporo miejsca i poświęconego im czasu analiz rzeczywistości a nawet takich swobodnych dywagacji i wylewów mentalnych jakie uprawiałem dotąd na poprzednim blogu ''wolność - równość - ludobójstwo'' czyli ''stańczyku'', co tym samym oznacza jego porażkę, bo w zamyśle miał on przekraczać różne podziały, w tym i te na prowokacyjną durnotę oraz dogłębną refleksję. Niestety, nie udało się, postanowiłem więc podzielić to sobie dla większej przejrzystości [ a niczego tak nie cierpię jak chaosu, tego matecznika i jedynego prawdziwego rezultatu wszelkiego zamordyzmu ] tzn. zachowując ''transgresyjny'' potencjał ''stańczyka'' wrzucać nań mniej lub bardziej [nie]poważne rzeczy w postaci zdjęć czy filmików na dany temat opatrzonych maksymalnie krótkim komentarzem, natomiast dłuższe teksty własne i cytaty umieszczać w innym, tymże właśnie blogu. Powyższe można by właściwie sprowadzić do konkluzji, że elektronika nie zastąpi papieru, to inne medium wobec którego nie można mieć zbyt wygórowanych, krzywdzących dlań wymagań i rozpatrywanie ich wzajemnych relacji w ten sposób jest niesprawiedliwe dla nich obu, raczej powinny się dopełniać a nie znosić w codziennym użytkowaniu. Mówiąc wprost papier jest cierpliwszy, lepiej służy jako nośnik refleksji jak i lekturze samej [ każdy kto próbował czytać wymagającą namysłu książkę w formacie pdf, lub mozolnie składać samemu słowa nad klawiaturą jak ja to czynię choćby w tej chwili, wie co mówię ] za to komputer jest bezkonkurencyjny w swych ''interdyscyplinarnych'' możliwościach  kombinacji zdjęć, filmów, muzyki i tekstu oraz szybkości obiegu informacji [ niestety przez to przeważnie mocno uproszczonej, ale coś za coś ]. Właściwie to chyba powinienem rzucić to wszystko w cholerę [ prozaiczną, ale bynajmniej niebagatelną rolę gra tu też potężna zwyżka cen prądu od nowego roku wymuszająca ograniczenie godzin spędzanych przed ekranem ], ostatecznie postanowiłem jednak zostawić sobie a nawet poszerzyć jak widać tą możliwość ''wirtualnego wyrażenia siebie'' jako swoistego wentylu bezpieczeństwa - jak się wk... to dla zdrowia psychicznego ulżę sobie w tym miejscu obszernym zlewem mentalnym lub odreaguję czymś lżejszym na poprzednim blogu i już.

Co zaś tyczy się samej, jakże poetyckiej, nazwy ''papierowy tygrys'' to zaczerpnąłem ją z krynicy wszelkiej mądrości jaką jest przepastna w swej niepojętej głębi myśl przewodniczącego Mao [ któremu jak powszechnie wiadomo wciąż było mało ], ot choćby ta właśnie - zapewne zresztą poświęcę jej w tym miejscu kiedyś więcej uwagi.

Tyle tytułem wstępu.