Wypada mi poczynić dopisek w mej serii tekstów o czynnej już wojnie USA/Izraela z Iranem, by zaznaczyć różnicę zdań jaka dzieli mnie w owej materii z Foxem. Zastrzegając na wstępie, iż nie toczymy sporu o rzekome ''zwycięstwo'' Iranu, bo w obliczu militarnej przewagi USA/Izraela rzecz była przesądzona z góry. Dosłownie jak widać jeśli idzie o panowanie nad przestrzenią powietrzną kraju, z czego same ajatollahy a zwłaszcza pasdary doskonale zdawały sobie sprawę, od dekad szykując się do ASYMETRYCZNEGO konfliktu. Dlatego przypominanie w pozornej kontrze o względnie żałosnej odpowiedzi zbrojnej Iranu jest mocno nietrafione [ nomen omen ]. Idzie zaś o to czy wojskowe zwycięstwo Amerykanów nie przedzierzgnie się w ich strategiczną porażkę, jak to zwykle właśnie bywało w ostatnich dekadach, a na to poczyna wyglądać. Co przyznają najgorliwsi stronnicy ataku na Iran, w ledwie niecały miesiąc przechodząc od poczucia triumfalizmu do pierwszych oznak paniki. Wygląda stąd, że USA pod przewodem Trumpa zabrnęły w pułapkę z jakiej nie ma dobrych wyjść, nawet w przypadku militarnego zwycięstwa. Bowiem ugrzęzły przez to w regionalnym konflikcie, który stawia je na kolizyjnym kursie min. z Turcją - jakby nie było państwem NATO o drugiej liczebnie armii Paktu. W dodatku niesie on niszczące skutki nade wszystko dla dalekowschodnich rywali Chin, jak więc to się ma do ich pokonania dalibóg nie wiem. ''Specoperacja wojskowa'' Netanjahu/Trumpa [ w tej właśnie kolejności ] wygląda podobnie jak ta Putina zrobioną na kolanie, opierając na zupełnie fałszywych przesłankach i niosąc potencjalnie równie fatalne dla agresorów konsekwencje. O tyle dobrze, iż mocarstwowa pycha Rosjan, tak samo jak Amerykanów a zwłaszcza Izraelczyków winna być ukarana, o ironio przez monstrum którym jest reżim ajatollahów, jakie przecież sami zrodzili. Na owym tle aryjski prinz jawi się nie tylko żałosną, ale wprost obrzydliwą kreaturą, nie dziwota stąd, że otoczenie amerykańskiego prezydenta odżegnuje się od ''niedoszacha'' niemal otwarcie nim gardząc, a sam Trump deklaruje wolę ''porozumienia'', de facto zaś przyjęcia kapitulacji od pozostałych resztek przywództwa reżimu. Izrael także zdawał się nie traktować poważnie nawrotu ''szachanatu'', wykorzystując cynicznie jego stronników na miejscu li tylko do siania zamętu w kraju. Inaczej nie sprokurowałby choćby mieszkańcom irańskiej stolicy istnej apokalipsy toksycznej chmury i padającego zeń ''ropodeszczu''. Co jest odroczonym jeno ludobójstwem, grożąc plagą nowotworów i ciężkich chorób dróg oddechowych dla rzeszy tym dotkniętych, bez względu na ich stosunek do tyranii ajatollahów. Irańskim monarchistom pozostało stąd już tylko histerycznie i agresywnie zaprzeczać rzeczywistości tworząc sobie jej alternatywę za pomocą AI, oraz skorumpowanych w tym celu pedziów nawołujących wprost do urządzenia drugiej Hiroszimy ich własnemu krajowi! Dlatego porównanie z ''Solidarnością'' jest wyjątkowo nietrafione, bardzo oględnie zowiąc, bo czy ktoś wyobraża sobie jej emigracyjnego działacza, który posuwa się do równej podłości? Poza jakimiś kompletnie marginalnymi szumowinami, czy wręcz esbeckimi prowokatorami, więc ''niedoszach'' może być co najwyżej irańskim Bolęsą.
Nasz spór o to jest objawem znacznie głębszej różnicy między nami, najwidoczniej bowiem Fox nadal hołduje wraz z podobnymi mocarstwowej wizji świata. Kompletnie anachronicznej mym zdaniem, gdyż jako ludzkość weszliśmy w nieznane, jak wszystko na to wedle mnie wskazuje, stąd w owej ''nowej normalności'' nie zdadzą nam się na wiele dawne formuły. Mocarstwowość więc będzie możliwa, o ile w ogóle, już tylko na regionalną skalę a i to wątpliwe, o czym wkrótce może przekonać się sam Izrael. Padłszy ofiarą nie tyle zewnętrznego wroga, co własnej imperialnej ''hybris'' i nie licującego z faktami triumfalizmu, stąd coraz więcej Żydów ma serdecznie dość syjonistycznej doktryny, nie odpowiadającej już w pełni aspiracjom ''narodu [ przez się ] wybranego''. Czas wkrótce okaże kto z nas ma rację w tej materii, wiem tylko jedno: alternatywa ''pseudoromantyczna mocarstwowość'' vs. ''biedarealistyczny kundlizm'' jest z gruntu fałszywa, kompletnie przez to bezużyteczna w realiach jakie nastały, więc potrzeba czegoś zupełnie nowego by się w nich odnaleźć, a co dopiero czeka na odkrycie. Dzieje się zaś tak, gdyż logiką obecnej postaci globalizmu włada nierząd światowy i fragmentaryzacja, stąd jedynie radykalnie przebudowana formuła państwa narodowego może pozwolić nam ugruntować się w owym ''chaosmosie''. Przykładem Ukraina, która z poradzieckiego ''biedapaństwa'' wykuwa w ogniu wojny swój nowy, iście eurazjatycki kształt zacieśniając zbrojne więzy z krajami Bliskiego, jak i Dalekiego Wschodu. Rosja zaś, podobnie co USA oraz Chiny wszystkie jednako zarzucają swe mocarstwowe projekty, każde z nich tylko na własny sposób, a że Izrael zdaje się teraz leźć w przeciwną stronę dowodzi monstrualnej głupoty jego elit. Bowiem Gudłajstan nigdy tak naprawdę nie był państwem ''narodu wybranego'' określonym w swych granicach, inaczej nie rościłby sobie prawa do całej diaspory bez względu czy jej członkowie sobie tego życzą lub nie. Co gorsza, większość syjonistów nie jest nawet Żydami... to szabesgoje jak nordycki ''judeokrzyżak'' Hegseth, który nie chciał by jego syn umierał na Donbasie za Ukrainę [ mimo iż włada nią Żyd ], za to posyła synów i córki innych Amerykanów, by ginęli w imię ''Wielkiego Izraela''. Za samo tylko jego i Trumpa otwarte przyznanie, iż wywołując wojnę nie spodziewali się odwetu Iranu na krajach Zatoki, w lepszych czasach obu spotkałaby niesława i zgon w hańbie. Powyższe nie oznacza jednak autarkii, wręcz przeciwnie: dla zachowania suwerenności państwa, oraz tworzące je narody zmuszone są do zawierania nader egzotycznych sojuszy, sięgających bywa daleko poza ich granice. Tworząc owym sposobem niespotykane dotąd struktury, które przez swą amorficzność pozwalają im odnaleźć się w ulegającym tak dynamicznym przemianom świecie. Dlatego twierdzę, że wojnę z Iranem można wytłumaczyć tylko jako kontrolowany przez same USA sposób na dogłębne przeoranie ich globalnego ładu, by na jego gruzach wznieść całkiem nowy. Przeto jawi się samobójczą katastrofą Ameryki, którą i jest w istocie wedle wszelkich oznak, ale możliwe ów chaos zrodzi inny porządek rzeczy, jakiego reguł przyjdzie nam dopiero się wyuczyć. Rządzony zasadą komunikacji, co wcale nie musi oznaczać zgodnej jej natury, jak to sobie naiwnie roił niedawno zmarły demolibek Habermas. Owszem, może ona przyjmować formę mniej lub bardziej jawnej konfrontacji, stąd Trump zdawał się aberracją systemową, która jednak przynajmniej dotąd niosła efekty. Inaczej trzeba by uznać, że on i jego MAGA to jeno banda zbrodniczych nieudaczników i chucpiarzy...
...na pewno zaś Izrael jest państwem zbójeckim, terroryzującym wespół z USA bez mała już cały świat! Orientalizując się w oczach, porzuciwszy swe dotychczasowe więzy z Europą i stąd mroczny kult Zagłady na rzecz retoryki o ''biblijnych korzeniach'' syjonizmu. Wszystko zaś po to, by stać się regionalnym hegemonem, jaki w sojuszu z Indiami, oraz pomniejszymi muzułmańskimi graczami pokroju Azerbejdżanu czy Zjednoczonych Emiratów, panować nad Bliskim Wschodem. Co nie znaczy, iż jego związki z dawnym Okcydentem ulegną całkiem zerwaniu, a raczej ustanowione zostaną na zupełnie nowych podstawach. Izrael bowiem jawi się zwornikiem ''paktu krzemowego'', zawiązanego przez Amerykanów dla ochrony fundamentów technologicznej rewolty AI. Póty co rzecz palcem na wodzie pisana, niemniej rzucałaby światło na ów osobliwy mariaż nowoczesnego z archaiką, ożywieniem biblijnych mitów charakteryzujący obecny Gudłajstan. Wprawdzie ''sztuczny intelekt'' to jeno metafora komunikacyjnej synergii elementów mocno sfragmentyzowanej rzeczywistości. Im zaś większy jej chaos, tym szerszy zakres przybierają owe interakcje, możliwe jedynie dzięki wytrąceniu świata z jego ''przedustawnej harmonii'' w jakiej pierwotnie spoczywa. Niemniej gdyby potraktować ''sztuczny intelekt'' jako choćby namiastkę ludzkiej umysłowości, nie może on w takim razie ograniczać się do rozumowych operacji wedle reguł logiki, lecz i zawierać sporą dozę irracjonalności stanowiącej przecież jej integralną część. Bowiem nie wiedzieć czemu zakładamy, iż AI ma być od nas mądrzejsza, gdy równie dobrze może przewyższać nas i głupotą, czy nawet obłędem. Przeto jej modelom zdarza się nagminnie oszukiwać, bywa też same podatne są na manipulacje, czasem zaś wręcz majaczą. Dlatego ich militarne zastosowanie musi poniekąd wieść do cyfrowego odpowiednika mózgu zbrodniczego psychopaty... a przynajmniej tak mi się wydaje. Byłażby więc wojna z Iranem mordem założycielskim techarchaicznego ''Wielkiego Izraela'', absorbującym za pomocą narzędzi AI głębokie pokłady żydowskiej psyche? Nie mogło stąd obyć się bez masowego wyrzynania nowych Amalekitów, tyle że już dronami i artylerią, oraz bombardowaniami, nie zaś włócznią czy mieczem. Wszakże jaki w tym interes samej Ameryki dalibóg nie wiem, chyba że - patrz wyżej. Tłumaczyłoby to zaangażowanie w ów projekt techoligarchów pokroju Thiela czy Davida Sacksa, oraz ich politycznego eksponenta którym jawi się ''katolicki syjonista'' Vance, czyli lightowa wersja protestanckiego. W każdym razie na koniec wypada mi powtórzyć, iż ma polemika z Foxem nie tyczy militarnych szans ''Epic Fury'', poronionej zaś strategicznie począwszy od jej zalatującej chucpą nazwy. Przyznaję natomiast może ona mieć swój krwawy, zbrodniczy sens jako akt fundujący nowy globalny ład w miejsce starego, którego ostatecznym zniweczeniem trudnią się sami Amerykanie. Lubo władza nad USA dostała się ''planecie małp'' z brzytwą, miotających we wrogów odchodami. Trudno bowiem oprzeć się wrażeniu, że Trump podpala se dupę i jeszcze stary dziad się tym kurwa cieszy!