sobota, 6 czerwca 2026

Wieczne rozpamiętywanie przeszłego to wzorzec piekła.

Fuentes pewnie i jest ''polakofobicznym'' fedziem czy tam pedziem, ale co do jednego akurat ma rację, że koszer prawica jest do zaorania, nade wszystko w USA. Bowiem ślepy proizraelizm czyni ją pariasem na arenie międzynarodowej, sprowadzając potencjalnie katastrofalne skutki polityczne i gospodarcze dla reszty świata. Nie ma zaś na to innego sposobu niestety, jak wyborczy triumf zlewaczałych amerykańskich Demokratów, gdyż z dwojga ZŁEGO lepsze to, niż hinduski oszust, którego jedynym tytułem do władzy ma być kumplowanie się przezeń z Vancem na studiach. Mowa o Viveku Ramaswamym kandydującym na gubernatora Ohio z ramienia Republikanów, a wspieranym w tym przez lobby Thiela, proizraelskie i zarazem filorosyjskie [ wystarczy obadać wypowiedzi wchodzącego w jego skład Davida Sacksa o wojnie na Ukrainie ]. Amerykańska prawica nie przetrwa na dłuższą metę w takiej formie jak dotąd, trzeba więc ją zaorać i odtworzyć na zupełnie nowych zasadach, co doskonale okazało uwalenie w prawyborach Thomasa Massie. Wprawdzie nie żal mi go wcale, bo to ultralibek [ tfu! ] blokujący wsparcie zbrojne dla Ukrainy wespół z Vancem, jak ów otwarcie przyznał. Wiadomo jednak, że nie o to poszło a konsekwentny sprzeciw Massiego także wobec pomocy Izraelowi, niemniej gdyby decydowały głosy młodych prawicowców i w średnim wieku zwyciężyłby, ponieważ jednak Republikanie to zgrzybiała, chyląca się ku upadkowi formacja, przeto stare dziady i baby przeważyły. Dobrze pojmuję owo ''akceleracjonistyczne'' podejście Fuentesa, gdyż zupełnie niezależnie i świadom zasadniczych różnic między Polską a USA doszedłem do podobnych wniosków co do PiS. Przykro to rzec, ale główna nasza partia opozycyjna przypomina obecnie twarz Anny Krupki - dawnom nie widział pani poseł, stąd byłem w lekkim szoku, aż chciało mi się zawołać z trwogą: ''na miłość boską kobieto, kto ci tak spatolił oblicze?!''. Wygląda niczym żeńska wersja ''looksmaxxingu'', jakby se omłotkowała szczękę, albo obca forma istnienia przejęła władzę nad jej głową. Przyznać więc należy Schreiberowej, iż ma znacznie lepszego chirurga, acz również przypomina kosmitkę, tak że człek wątpi co w niej zostało z kobiety, a co już jest żeńskim cyborgiem. W każdym razie ''Mar-a-Lago face'' Krupki stanowi żywy [?] dowód do czego prowadzi kliniczna ''trumpoza'', jaka dosłownie trawi PiS. Dla mnie ostatecznym argumentem za tym, by dać sobie spokój z ową formacją było ślepe wsparcie jej przywództwa dla Orbana, wraz z odmową uznania politycznego bankructwa tegoż przywódcy Węgier w sromotnie przezeń przegranych wyborach. Bo świadczy to o braku refleksji nad nieaktualną już formułą działania, tym samym uniemożliwiając własną poprawę, przez co PiS nie jest w stanie zdyskontować upadku nierządu Tuska, oraz sobiepaństwa różnych Żurków, arbitralnie decydujących jakie to przepisy prawa będą wykonywać, które zaś nie. Sytuacja jawi się beznadziejną, gdyż Kałfederacja i brauniarze to chuj a nie alternatywa, nie chcę bowiem mieć nic wspólnego tak z proizraelskim co i filorosyjskim prawactwem, w dodatku skażonym ohydnym socjaldarwinizmem pomieszanym z wolnorynkową mitomanią. PiS więc musi dostać wpierdol za Czarnkowe umizgi do nich, zresztą i tak daremne, a ku memu żalowi prezydent Nawrocki spraw nie ogarnie po tym, co ostatnio dojebał z Zełeńskim i ''jego UPA''. Dlatego właśnie, że nie poddałem się proukraińskiej euforii, tym bardziej nie zamierzam ulegać antyukraińskiej histerii, a niestety inaczej nie sposób określić reakcji polskiej prawicy na postępki władz w Kijowie. Od początku bowiem rosyjskiej inwazji pisałem: tak, Wołyń pamiętamy, a za chachłami nie przepadamy, ale każdy zabity przez nich kacap to dla nas Polaków czysty zysk - czego tu nie rozumieć? Kto widzi w tym przejaw rzekomej ''rusofobii'' niechże zajrzy na Telegram, wprost zawalony świadectwami wojennych bestialstw Z-Rosjan, jakimi sami wręcz się chełpią. Im doprawdy wsio rawno urżnąć łeb wziętemu do niewoli jeńcowi, czy podpiąć jaja do prądu swojakowi, bo Moskale rzeczywiście są bandą sadystów i morderców, z czego powtórzmy czerpią autentyczną dumę. Przeto w '22 nie prezentowaliśmy Ukraińcom czołgów z sympatii, a w imię naszego zdrowego interesu narodowego, by kacapskie robactwo nie rozpełzło się po całej już wschodniej granicy RP. Niby zaś jaki inny sposób był na powstrzymanie owej zarazy, jak nie zbrojne wsparcie dla tych strasznych ''banderowskich rezunów''? Kto nie pojmuje, że w życiu, a zwłaszcza polityce mamy zwykle wybór między złym i naprawdę już fatalnym niech się nią nie zajmuje, a np. płodzeniem dzieci skoro tak ich brak. Nikt tu więc nikomu nie robił łaski, ani my Ukraińcom, tym bardziej zaś oni nam walcząc o siebie, przestańmy stąd wreszcie pieprzyć kto za co komu niby ma być ''wdzięczny'', bo to polityczna piaskownica godna jakichś queerowych ''osób pedalskich''.

Bez dwóch zdań przyznanie orderu Orła Białego Zełeńskiemu było głupotą ze strony ówczesnych polskich władz, ale tym większą żenadą jest próba odebrania mu go w takich nie innych okolicznościach dziejowych. Dopiero na piąty rok wojny odkrywamy, że z Ukraińcami dzieli nas Polaków historia? Nie tylko narodowa - z Rosjanami wojuje też ukraińska antifa, która jak wcześniej lała się po łbach z neobanderowcami, tak obecnie pod Hulajpolem nakurwia z haubic do rosyjskich nazioli. Mnie jako państwowca, zdeklarowanego etatystę mierzi anarchizm, obojętnie lewicowy czy wolnorynkowy, mam więc fochować się na Ukraińców dlatego, że częścią ich historii jest dziedzictwo Nestora Machno? Wprawdzie o ile mi wiadomo nie mordował on Polaków, chyba że kresową szlachtę, ale też z Rosjanami mamy kosę głównie nie o to, że nadal wielu z nich wielbi Stalina: antypolskiego ludobójcę, odpowiedzialnego za czystkę etniczną sowieckiej Polonii. Decydują aktualne zagrożenia, nie mogliśmy bowiem pozwolić, by zmiażdżyli nas wespół z goebbelsami stawiając tym przed faktem dokonanym Amerykanów. Oni zaś nie ruszą tyłków w obronie Polski, bo nie jesteśmy Izraelem by narażali dla nas własne interesy! Zarazem pogarda, by nie rzec nienawiść do Zełeńskiego okazywana przez Trumpa, przy jego czołobitnym stosunku do takiego arcygudłaja co Mark Levin dowodzi, iż bynajmniej nie o Żydów jako takich się rozchodzi, a jeno ''wybranych'' spośród nich reprezentujących ''Wielki Syjon''. Bowiem zalatujące sztucznością wzburzenie Nawrockiego i Bosaka dziwnie jakoś zbiegło się z niedawnym aresztem Jermaka przez ''antykorupcyjną'' bezpiekę NABU, którą to faktycznie kontroluje FBI. Czuję stąd w całej aferze jankeski swąd, gdyż Amerykanie już od dłuższego czasu cisną Zełeńskiego by wymienić go na kogoś bardziej im spolegliwego, być może za to choćby, iż za bardzo pokumał się z Turasami. Co bardzo, ale to bardzo nie podoba się Zesraelowi, jakiego władze pozwalają sobie na otwarte deklaracje wojenne pod adresem Ankary, zresztą z wzajemnością. Kto uważa za nierealną możliwość takowej konfrontacji zbrojnej, niechże wspomni tych wszystkich mądrali wykazujących nam ledwie przed kilku laty ''absurdalność'' rosyjskiej inwazji na Kijów. Izrael również dowiódł, że władny jest pakować się w kilka wojen naraz nie mając ku temu należytych sił, niemiłosiernie przeciążając własne zdolności wojskowe nawet przy totalnym wsparciu USA. Oto prawdziwy ''nierealizm polityczny'' co się zowie! W każdym razie skoro prezydentowi Nawrockiemu umyśliło się najwidoczniej przejąć od PiS i samego Orbana rolę prymusa jakowegoś ''wschodnioeuropejskiego trumpizmu'', znaczy nie ma już ratunku ni zmiłowania dla polskiej prawicy. Nie stać mnie zaś na uprawianie bezpaństwowej fikcji spod znaku ''nie idę na wybory'', stąd biorąc powyższe czuję się zmuszony ponownie zatkać nos i oddać głos, ale tym razem na sektę ''Razem'', albo Matysiakową o ile ta założy własną formację, co nie kryję wolałbym. Mimo iż zdecydowanie nie podzielam lewicowej agendy tak obyczajowej, co i ekonomicznej będąc stronnikiem kapitalizmu, ale państwowego w którym to prywatne firmy działają wespół z rządem. Dlatego nienawidzę i tępię libtardów ile sił, gdyż przeciwstawiają oni biznes państwu, mitem zaś jest, iż gospodarczy etatyzm preferuje jedynie korporacyjne molochy. Przykładem choćby sukces militarno-szpiegowskiego ''Palantira'', który zaczynał jako ''bieda-firma'' zawdzięczająca kapitał początkowy funduszom CIA. Po to właśnie, by zasiedziałe na amerykańskim rynku giganty zbrojeniowe miały jakowąś konkurencję, gdyż problemem bezpieczeństwa jest zbyt mała dywersyfikacja wśród dostawców armii USA. W ogóle to wolnorynkowy libertarianizm jest bodaj czy nie bardziej wrogi kapitalistom niż marksizm, bo podporządkowuje bezwzględnie ich interesy służbie mitycznemu ''überkonsumentowi'', jaki ma sprawować nad nimi iście tyrańskie rządy wedle Misesa. Dosłownie: ''klient nasz pan'' - a więc tyś jego niewolnikiem przedsiębiorco! Nie podzielam też optymizmu Wojczala, który zwala wszystko na ''zazdrość'' Ukraińców wobec nas Polaków, że gdy oni giną nam się wiedzie. Ruina ich kraju i jego spustoszenie wojną są faktem, ale przejście owej próby ognia zahartowało o wiele lepiej niż nas do wyzwań, jakie niosą obecne czasy. Mam na myśli nie tyle widmo rosyjskiej agresji, co warunki nowego ''world order'' Amerykanów, które wcale nie muszą pokrywać się w pełni z interesami RP. Bowiem ów orbitalny, bez mała już astropolityczny ład USA niesie chaos w sferze przyziemnej, wymagając w pierwszej kolejności od ich sojuszników trudu dostosowania się doń, w tym rzecz.

O ''transfilii'' lewactwa nie ma co już gadać, bo to jeno dorabianie ideologii do spierdolenia umysłowego - ktokolwiek w imię źle pojętej tolerancji utwierdza zboczeńców w urojeniach na temat własnej płci i z rozstroju tożsamości czyni cnotę, wyrządza tym jedynie krzywdę w jakie to szlachetne hasła by tego nie ubierał. Zresztą ono samo porzuca de facto ''wokeism'', przecie Mamdani choćby zwyciężył głównie tym, iż pokajał się publicznie za ''defund the police'' i postawił na agendę ekonomiczną, na ile szczerze to osobny temat. Onże pierwszy ''islamistyczny'' burmistrz Nowego Jorku stanowi przykład lewaka nowego typu, nie jak dotąd zwykle niechlujnego zwyrola z kolorowym czubem, a odzianego w garnitur i pod krawatem jak Kyle Kulinski czy ostatnio sam Hasan Piker. Co wprawdzie nie czyni ich mniej zjebanymi ideologicznie, nade wszystko przez obłędny ''ChinamaXXXing'' doprowadzający mnie do szału, bo sam przeszedłem ową ''żółtą febrę'' z ponad dekadę temu, kiedy prezydent Duda latał do Pekinu i nabyłem stąd przeciwciała wobec niej na resztę życia. Nie żywię więc złudzeń, iż przyjdzie mi w końcu oddać głos na ''osobowiszcza'' dla których jestem pewnie ''transfobem'', ''faszystą'', ''mizoginem'' i cholera wi kim jeszcze, ale totalne spierdolenie krajowej prawicy nie pozostawia mi pod tym względem dosłownie innego wyboru! Bowiem zanadto jak na mój gust żyje ona przeszłością, a Rosja klinicznym wprost dowodem jak fatalne konsekwencje niesie pogrążanie się w niej, nomen omen. Niewątpliwie historię warto znać, ale po to właśnie, by nie dać się nią powodować bezkrytycznie, inaczej przyjdzie samemu odejść w niebyt. Kurczowe czepianie się przeszłego nie ma nic wspólnego z dobrze pojętym konserwatyzmem, jaki nie jest wrogi zmianom jako takim, lecz jedynie ślepemu progresywizmowi nie uwzględniającemu ograniczeń ludzkiej natury, w imię prometejskiej pychy dokonującemu gwałtu na rzeczywistości. Przeto nie postuluję amnezji historycznej w relacjach z Ukrainą, a jedynie powściągnięcie głupich egzaltacji, obojętnie doprawdy pro czy kontra. Bowiem warunkiem uczciwego dialogu jest paradoksalnie ustalenie protokołu rozbieżności, gdyż dopiero kiedy będziemy mieć jasność w kwestiach, jakie nieodwołalnie często dzielą, możemy rozmawiać o tym co nas ewentualnie łączy. Żadnego stąd radosnego hołubca ''międzymorzaństwa'' nie będzie, pora zaś wreszcie uznać, że Ukraińcy to osobna nacja z własną historią, a nie pierdolić jak kacapy, iż to ''sztuczny naród'' - a który to kurwa mać jest naturalny?! Co niby, Rosjanie wyrośli na kamieniu, jak mech czy grzybnia? Insza inszość, że faktycznie poczynają sobie niczym pleśń, albo szarańcza... Ukrainiec może upatrywać w Piłsudskim ''zaborcę'' i ''tyrana'', moje zaś prawo mieć to w dupie, na skandal zakrawa jeno chwalenie Bandery na polskim Stadionie Narodowym, kogo zaś hołubią u siebie chachły to już nie nasza ''lasza'' sprawa. Powtórzę: Rosja jest nam wrogiem nie dlatego, że świętuje wypędzenie Polaków z Kremla, chociaż większość była nimi dopiero w którymś pokoleniu. Bo przecie jeszcze pradziad hetmana Chodkiewicza był prawosławnym ruskim kniaziem, Żółkiewski natomiast choć wywodził się z polskiej szlachty, jednak mocno zruszczonej itd. Nie czas jednak i miejsce na brnięcie w historyczne rozważania o pokrętnych dziejach wschodniej Europy, skądinąd niezwykle ciekawych o ile tylko nie bywają narzędziem w rękach polityków do rozstrzygania najzupełniej aktualnych, zwykle doraźnych problemów. Bowiem kto żyje bez reszty przeszłością ten sam w końcu się nią staje, niczym Rosja: ''widmoimperium''. Rzecz tyczy również wrogów Izraela - realną kontrą dla wspomnianej na wstępie koszerprawicy nie są maniacy gadający jak najęci: Żydy, żydy, żydy... Tym bardziej zaś prawdziwi stronnicy Hitlera, ludobójcy i przegrywa, faktycznie pracujący na rzecz syjonistów, bo potwierdzający ich ''antysemickie'' histerie. Należy mieć jakąś pozytywną alternatywę dla takich jak niemiecki pederasta Thiel, czy afrożydowski mieszaniec rasowy Alex Karp, obaj z militarno-szpiegowskiego ''Palantira''. Widząc, że syjonizm dawnego typu odchodzi z wolna w przeszłość tworzą jego nową postać, gdzie obrona Izraela wpisana jest w szerszy front wojny cywilizacji z barbarzyństwem, uosabianym tu przez wroga zewnętrznego, jakim są Chiny, co i wsobnego, którym to ma być ''islamokomuna'', sojusz lewactwa z muzułmanami. Same zaś ''specjalne relacje'' między USA a ''Wielkim Syjonem'' nie tyle sczezną, co wręcz ulec mają pogłębieniu zstępując jeno w szarą strefę kontraktów rządowych z firmami zbrojeniowymi dla lepszego kamuflażu. Co temu realnie może przeciwstawić stronnictwo ''America First''? Oto pytanie, na pewno jednak nie zaprawione żółcią historyczne resentymenty - ku rozwadze.