Pora to wreszcie przyznać: prezydent Nawrocki i ludzie z jego otoczenia jak Przydacz, podobnie co Ksysiu Bosak czy zawerbowany przez CIA stary komuch Miller, jednako chodzą na pasku Amerykanów. Konkretnie tych z obozu Trumpa, czy nawet już Vance'a, jakiego antyukraińską retorykę wprost niewolniczo powielają. Stanowiąc przeto aktyw polityczny USA w Polsce, amerykański odpowiednik ruskich onuc, niemieckich wasserpolacken, czy izraelskich szabes gojów. Dlatego tak nie cierpię i tępię ile sił biedarealistów, bo wojują z chochołem ''polskiego romantyzmu'' odpowiedzialnego rzekomo za nasze powstania narodowe. Rad bym wiedzieć stąd, gdzie są owi ''romantycy'', gdyż zwykle natykam się niestety jedynie na potomków tych co zabitym powstańcom ściągali buty. Marnych cwaniaczków kombinujących tylko pod kogo by się tu podwiesić, czy to Niemców, albo Amerykanów tych lub owych, Rosjan, Żydów z Izraela, a nawet Chińczyków. Pyffel, sam chiński lobbysta, ze śmiechem opowiadał jak podbił kiedyś doń takowy z propozycją: ''panie Radku, a może by tak coś tego z Chinami?''. Bo do zakutego łba nie przyszło mu nawet, że można coś zrobić po swojemu, niechby i na skromną miarę, zamiast płaszczyć przed obcymi kimkolwiek by oni nie byli. Mierzi wprost obrzydliwy serwilizm z jakim ludzie Nawrockiego podkreślają, że dopuszczono go do pańskiego stołu w Białasowym Domu. Niewiele ustępują im Sikorski czy Kosiniak-Kamysz aż przebierający nogami od tego, jakimi to wzorcowymi sojusznikami USA jesteśmy. Owszem, stawka na Stany Zjednoczone nadal ma sens, mogłoby się jednak obyć przy tym bez syndromu zakompleksionego ''polaczka'', co to posiedział ze dwa miesiące na Greenpoincie i ''on już nie mówi po polsky''. Inaczej obierzmy prezydentem RP Maxa Golonkę, który oczywiście świętuje odebranie orderu Orła Białego Zełeńskiemu. Żaden to mój bohater, dawnom pisał o nim, że kawał zeń chama i żydoruskiego gangusa z poradzieckiego Krzywego Rogu. Wszakże w tej akurat sprawie należycie potraktował Nawrockiego niczym pętaka odsyłając mu medal w paczce, bo ów zachował się niczym rozhisteryzowany gówniarz. Do tego u obu dostrzegam z niepokojem odwrotną ewolucję, gdyż jak ukraiński przywódca z komedianta wyrósł na ''twardego sukinsyna'' [ wedle określenia gen. Kelloga ], jak na rasowego polityka przystało, tak nasz prezydent choć jawił się twardzielem poczyna przypominać jakowąś ''drama queen''. Mam rzecz jasna na myśli podejrzaną aferę z rzekomym zamachem na jego życie, bo dziwne iż tak niebezpieczną sprawę nagłośniono dopiero teraz, a nie podczas kampanii wyborczej czy choćby tuż po niej. Nie tłumaczy tego nawet brak zaufania, skądinąd uzasadniony, do specsłużb państwa kontrolowanych przez gangusów Tuska, co jednak żadnym dowodem, iż Nawrocki rzekomo jest ćpunem, jak twierdzi Jasio Piński. Prędzej widzę w tym desperację atencjusza, który gorąco pragnie wykazać swym mocodawcom zza oceanu, że ''on też miał zamach'' tyle, iż dokonany jakoby przez starą babę, której obcałował ręce. Nasz prezydent i jego ludzie najwidoczniej nie dostrzegają przy tym na jakich idiotów wychodzą, dopiero na piąty już rok wojny odkrywając, że z Ukraińcami dzieli nas historia. W '22 sądzili, że kto niby poszedł wojować z kacapami: demoliberalni aktywiści potrafiący tylko wiecznie kłapać dziobem, albo tłuste lesby z fioletowymi ''czubami'' wypasione na sorosowej grantozie? Oczywistym było, że chwycą za broń w pierwszej kolejności ultrasi, zazwyczaj twardzi nacjonaliści, acz nie brak wśród nich także lewaków spod znaku anarchokomuny. Dowodzili nimi zaś niemal bez wyjątku sowieciarze, bo to oni ogłosili Ukrainę niepodległym państwem, a nie żadni tam ''banderowcy''. Wbrew zresztą na równi ówczesnemu przywództwu ZSRR, co USA jakie w osobie Busha ojca, skądinąd b. dyrektora CIA, zaklinało ich na miejscu w Kijowie by tego nie czynili. Albowiem nie tylko Rosja, ale i Zachód z Amerykanami na czele ma problem z samym istnieniem ukraińskiej państwowości, dopiero teraz z wolna i wielkim trudem do niej przywykając. Kiedy więc w końcu do krajowych tumanów dotrze, że ofiary wcale nie muszą być szlachetne, zaś kaci odrażający? Owszem, potrafią z czarującym uśmiechem oskórować jeszcze żywcem, jeśli tylko im się na to pozwoli. Kurwa mać, na wojnie ludzi się zabija, a do tego potrzebne są zupełnie inne umiejętności niż u stronników wolnego ryneczku, czy parad LGBT. Piszę to bez najmniejszych sentymentów, zaznajomiony z wojenną ''obsceną śmierci'' od której Telegram wprost przelewa się aż do mdłości. Krajowe tumany pierdolą teraz o rzekomym ''UPAdku przyjaźni'', tak jakby chodziło o jakowyś ''konkurs piękności'' a nie krwawą rzeź. Słaliśmy więc czołgi i wszelką broń do walki z Rosją cudzymi rękoma z dobroci serca? Przydacz ledwie kilka lat temu gardłujący za wsparciem zbrojnym i finansowym dla Ukraińców, teraz wypomina im, że je kradli. Znając ich pewnie tak było, tyle że kudy im do złodziejstwa samych Amerykanów! Pentagon ma chroniczny problem z audytem wydatków, przeszło połowa o ile nie więcej jego budżetu przepada w czarnej dziurze. Mowa o defraudacji na skalę wręcz kosmiczną, rzędu setek miliardów a właściwie już z pół biliona dolarów. Oczywiście pan Marcinek o tym nie wspomni, bo łasi się do nóg swych mocodawców zza oceanu, ''duposuwerenista'' jak i jego pryncypał Nawrocki. Wszakże nie żałuję oddanego nań głosu, gdyż był to jedyny sposób, aby zapobiec objęciu rządów nad krajem przez ''słupa'' warszawskiej mafii kamieniczników, za jakiego robi Czaskosky. Powtórzę: w życiu, a zwłaszcza polityce zwykle tylko taki mamy wybór - między złym i naprawdę już fatalnym, jak właśnie w tym wypadku. Nie żywiłem co do tego jakichkolwiek złudzeń, stąd zignorowałem pożal się kampanię prezydencką, omal nie przegapiłem pierwszej tury i dopiero w przeddzień wyborów jąłem sprawdzać kto zacz ów Nawrocki. Przeto i uniknąłem gorzkiego rozczarowania nim rozpętaną przezeń gównoaferą o hołd Zełeńskiego dla ''herojów'' z [d]UPA...
Od początku też czuć ją było jankeskim swądem, bo Amerykanie prowadzą podwójną grę ''kija i marchewy'' tak wobec Rosji, co i Ukrainy. Ostatnia korzystając ze zwiadu satelitarnego USA jęła bić po głębokich tyłach kacapii, nie oszczędzając nawet Petersburga ni Moskwy, sięgnąwszy aż po środkową Syberię. Ukraińcy poczęli też dusić okupowany Krym, niszcząc rosyjską logistykę nad Morzem Czarnym min. za pomocą amerykańskich ''Hornetów'' z tzw. ''sztucznym intelektem''. Naprowadzanych pono ''Starshieldem'' SpaceX, w odróżnieniu od komercyjnego ''Starlinka'' przeznaczonym do ściśle wojskowego użytku, gdzie nad wszystkim pieczę sprawuje emerytowany generał i b. dowódca sił powietrznych USA. Skądinąd zdeklarowany rzecznik ''umaszynowienia'' przez AI procesu decyzyjnego w amerykańskiej armii, by sprostać rosnącej konkurencji i zagrożeniom głównie ze strony Chin. Zarazem na ostatnie petersburskie forum ekonomiczne zawitał w medialnej oprawie Murzyny Owensowej i alfonsa Tate'a nieformalny jankeski emisariusz. Szefujący podejrzanej ''artystycznej fundacji'', odpowiadającej w przeszłości za renowację zabytkowych pałaców w Rosji. Za mecenasa robi tu min. Joe Lonsdale - zagorzały żydowski syjonista [ bo są też gojowscy ] i współzałożyciel militarno-szpiegowskiego ''Palantira''. Również posłany kacapom ''restaurator'' to nie byle kto, gdyż nadzoruje ''estetyczną oprawę'' sali balowej im. Epsteina, kryjącej tak naprawdę przebudowę bunkra pod Białym Domem, co Trump jawnie przyznał. Popierany
zaś przez Muska niejaki Tommy Robinson, bo ów oszust nawet tak się nie
nazywa, leci do Moskwy chlać z ojcem Elona na cześć putinowskiej mafii.
Nie przeszkadza więc antyislamskiemu ''aktywiszczu'', że rosyjska
stolica ma największą populację muzułmanów ze wszystkich w Europie [
jakby nie było ]. Niemal co czwarty jej mieszkaniec jest już wyznawcą
islamu, ale coś Tomcio nie wyje o ''Moskwabadzie'' jak o rzekomym
''Londonistanie''. Bynajmniej, Rosja oficjalnie uznająca Taliban to dlań ''tarcza Europy'' przed inwazją muzułmańskich hord, i rzecz jasna
ostoja ''tradycyjnych wartości'' jakie sam praktykuje wciągając koks do
nochala. Dziwnym zbiegiem okoliczności niemal w tym samym czasie uchodząca ze stanowiska Gabbardowa wysrała raport o ''biolabach NATO'' na Ukrainie. Łżąc
bezczelnie jakoby administracja Bidena przeczyła istnieniu takowych, tymczasem rzecz była wiadoma od przeszło dekad, pisano o niej w
amerykańskich mediach głównego nurtu, a z tekstami umów ustanawiających
ów program można bez trudu zapoznać się na oficjalnych stronach Departamentu Stanu USA. Żadne z opublikowanych przez Gabbard dokumentów
nie potwierdzają też rosyjskich kłamstw, jakoby w tychże
biolaboratoriach produkowano ''broń biologiczną'', ale podobnie co w
przypadku jej obrony Asada sekciara ujada jak guru surowo przykaże. Wreszcie Rubio dopiero co przyznał, iż podczas spotkania na Alasce nie doszło wcale do ''drugiej Jałty'', jak różne spierdoliny nad Wisłą panikowały, lecz padła jedynie pewna propozycja dla władz Rosji, a więc ''mesydż'' Amerykanów pod adresem Kremla jest jasny: ''dogadajmy się, albo wpierdol''. Zarazem Jankes nie pozwala też, by Ukraińce poczuły się zanadto pewnie, stąd szkoli ich za pomocą kontrolowanej przez FBI ''antykorupcyjnej bezpieki'' NABU. Wszczęła ona stąd postępowanie nie tylko wobec ''szarej eminencji'' Zełeńskiego, jakim był Jermak nawet aresztując go tymczasowo, lecz także kierownictwu firmy ''Fire Point'' produkującej rakiety ''Flamingo'', oraz drony dalekiego zasięgu nakurwiające teraz po rosyjskiej ''głubince'' aż miło. Ośmielone tym goebbelsy otwarcie już winią Ukraińców za wysadzenie ''Nord Stream'' 2, zaś Bundeswehra Bundentag odmówił im na dniach uzbrojenia pociskami ''Taurus''. Przykre więc, że polscy politycy i to opcji amerykańskiej dali się użyć w owej rozgrywce niepomni, iż sami mogą paść jej ofiarą. Sadząc najwidoczniej, że wydawszy bajońskie sumy na broń ''made in USA'' wkupią się w łaski Amerykanów, tak naprawdę zaś kręcąc tym jedynie sznur na własną szyję, bo owa ''dźwignia'' i przeciw nim może być wykorzystana. Czyżby faktycznie byli aż tak durni wierząc, iż zepchnąwszy na bok Ukraińców w przedpokoju Białasowego Domu, tylko oni jedni dostąpią zaszczytu uwagi imperatora? Niepojęte na jaki to ''cud'' liczy nasz obóz prezydencki, wraz z niektórymi politykami koalicji [nie]rządzącej, jednako tak gorliwie zabiegając o stałą obecność wojskową Amerykanów nad Wisłą. Po jaką cholerę mydlą oczy rodakom bredniami o ''forcie Trump'' akurat, gdy
dowództwo armii USA ogłasza znaczącą redukcję i tak dość marnej swej liczebności w Europie. Na szyderstwo zaś zakrawają obietnice uczynienia
wyjątku pod tym względem dla nas w ustach autora owej strategii
Eldridge'a Colby'ego! Masa nadwiślańskich tępaków mniema chyba, że coś zmieni jak Trump zrobi sobie fotkę z Nawrockim, poklepie go po ramieniu i napisze mu w soszialach: ''chopie lubię cię, więc sprezentuję ekstra z pięć tysięcy żołnierzy, jakżeś chciał!''. Bez złudzeń więc: sprawa jest przesądzona, w Waszyngtonie zaś toczy się jedynie spór o skalę tejże redukcji, bo ponoć gdyby nie weto postawione przez Rubio nordycki ''judeokrzyżak'' Hegseth posunąłby się tu jeszcze dalej. Albowiem w oczach takich jak on syjonistycznych szabes gojów nie tylko Polska, ale w ogóle Europa jako taka nie może równać się z Zesraelem, który podobni mu najchętniej uczyniliby głównym sztabem wojsk USA na Bliski Wschód, o ile nie wręcz cały świat. Co nie znaczy, iż mamy znowu histeryzować, że Jankes nas ostawi z gołą de, a jedynie trzeźwiej rzecz rozpatrywać. Przeto bardziej perspektywiczną jawi się umowa świeżo zawarta z ''Andrulilem'', czy choćby całkiem niemały polski udział w amerykańskim programie zawojowania wokółziemskiego kosmosu, gdzie USA przewodzą mimo ostrej konkurencji nade wszystko ze strony Chin. Nie mówiąc już o potrzebie rozwoju swych zdolności w tymże zakresie, niechby na skromną za to własną miarę. Tym bardziej, gdy sami Amerykanie wręcz żądają od sojuszników samodzielnej inicjatywy, a nie tylko biernego polegania na ich zbrojnym wsparciu. Budzi więc niesmak i obrzydzenie chocholi taniec pożal się elit władzy RP wokół ich ''sugar daddy'' z Waszyngtonu, w dodatku kosztem Ukrainy, normalnie zbiera od tego na wymioty.
Niech więc nikt mi nie truje o historii, bo sam Nawrocki dowiódł podczas niedawnej wizyty w Turcji, że traktuje ją instrumentalnie. Pucując się Erdoganowi przypomniał skądinąd dziejowy fakt, iż Porta Ottomańska nie uznała rozbiorów Rzeczpospolitej. Wszakże pominąwszy milczeniem straszne wojny, jakie toczyły ze sobą w przeszłości, tudzież okropny los rzesz porywanych w jasyr, by Żydzi kupczyli nimi na targach chrześcijańskich niewolników w Stambule. Zresztą bardzo dobrze, gdyż wywołałby tym jedynie niepotrzebny dyplomatyczny skandal, ale skoro z naszego prezydenta taki pryncypialny narodowiec i antykomunista winien odmówić także rytualnej wizyty w mauzoleum Atatürka. Bo ów podczas I wojny światowej walczył w sojuszu z kajzerowskimi Niemcami, jakie przecież dla endeków były znacznie gorszym zaborcą od carskiej Rosji. Później zaś już jako przywódca państwa zwrócił się do bolszewików o zbrojne wsparcie w pokonaniu Ormian, akurat kiedy trwała wyprawa kijowska Piłsudskiego. Bowiem kemalistowska Turcja była państwem rewizjonistycznym wobec ówczesnego ładu światowego, podobna w tym właśnie sowieckiej Rosji czy weimarskim Niemcom, stąd kraje te łączył strategiczny interes w oporze przeciwko niemu. Co nie wadziło Atatürkowi przerabiać siłą kraju na zachodnią modłę, tudzież zwrócić się do amerykańskiego filozofa Johna Deweya, by ten stworzył dlań nowy, radykalnie świecki system edukacji młodych ''Turcząt''. Oby więc Erdogan wytłumaczył prezydentowi Nawrockiemu, że Polska nie ma innej bramy ku Eurazji co Ukraina, z całym gnojem jaki w niej panuje, o czym pisałem niemal od pierwszego dnia rosyjskiej inwazji. Zdradliwe bagna i porohy ''Dzikich Pól'' to niestety zasadniczo główny trakt dla nas, jaki pozwala nam dotrzeć wgłąb kontynentu - chyba że ktoś jest tak durny mniemając, iż nieprzymuszona do tego Rosja da nam ku temu wolny dostęp. Turcja jest tego świadoma, stąd choć bodaj jako trzecia po Chinach i Indiach jeśli idzie o zakupy od kacapów ropy i gazu, nie może wszakże dozwolić im w opanowaniu rejonu Morza Czarnego. Przeto w jej interesie leży zachowanie przynajmniej częściowego dostępu doń Ukrainy, dlatego pomogła blokadą Bosforu w zagonieniu do kąta Floty Czarnomorskiej, uniemożliwiając jej tym uzupełnianie strat. Życzyłbym więc sobie, aby w końcu Turcja pojednała Polskę z Ukrainą, i to realnie tj. bez niepotrzebnych ''międzymorzańskich'' mrzonek, które każą naszym ''neoprometejczykom'' i ''postendekom'' pouczać sąsiednie narody, jakich to bohaterów mają czcić. Nasi też nie są bez zmazy ni skazy, choćby taki Stefan Czarniecki dla Ukraińców jawi się prawdziwym ludobójcą, dla mnie zaś to wręcz wzorzec rodzimego eurazjatyzmu. Bodaj żadna inna postać w dziejach Rzeczpospolitej niż ów wielki hetman nie uosabia tak właściwego jedynie dla wschodniej Europy, unikalnego złączenia Orientu z Zachodem. Pierdoli mi więc opinia chachłów na jego temat, tak jak oni z kolei mogą mieć w dupie, że jako Polak chętnie posłałbym Banderę na szafot jeszcze za jego postępki przed wojną, czyli zorganizowanie niestety skutecznego zamachu na sanacyjnego ministra Pierackiego. Bowiem jedyna trafna definicja prawdziwego ''suwerenizmu'' brzmi: ''swego nie dam, w cudze nie lezę''! Tymczasem o zgrozo rodzima kanalia, jaka mieni się być jego rzecznikiem, zgrywa bucowatych ''lachów'' pajacujących w wirtualnych kontuszach i strojąc pańskie fumy przed ukraińską ''czernią'', aż prosząc się o nową ''rzeź wołyńską'' z dupy. Ludzie, którzy dopiero co słusznie wyrzekali, że Niemce czy Żydy chcą przepisywać nam Polakom historię, sami teraz próbują czynić to sąsiednim nacjom. Wszystko zaś z ''wielkomorzaństwa'' i kompleksu mocarstwowego, samozwańczego ''liderowania'' Europie Wschodniej, którym tylko niepotrzebnie wkurwiamy tak Ukraińców, Białorusów czy Litwinów. Póty obóz prezydenta Nawrockiego dawał wyraźnie znać władzom Ukrainy, że Polska nie będzie do niej przydatkiem, ni jedynie pośredniczyć między Berlinem i Kijowem popierałem to, ale tym razem granice zostały przekroczone. Nie będzie mojej zgody na ''politykę histeryczną'' obojętnie jakie to racje by za nią nie stały, bo tu nie o żywotny interes RP idzie, a ohydne lizydupstwo w ''patriotycznej'' oprawie wobec obcej potencji, niechby tej ''fajnistej'' i ''super''. Stąd i moja nader dosadna reakcja, gdyż trzeba nakurwiać rodaków po zakutych łbach banderowską siekierą, a najlepiej od razu rodzimą kłonicą. Znajomość historii jest bezwzględnie konieczna, winna jednak służyć za źródło inspiracji i przestróg, nie zaś wiecznej celebracji jałowych resentymentów, jak to zwykle niestety u nas bywa, a widzę znowu profanujemy narodowy sztandar owijając weń swoje gówno. Niniejszym więc pragnę zwrócić się z apelem do tak drogich mi rodaków, jacy chcą powrotu do macierzy ''polskiego Lwowa'': czy was kurwa pojebało już do reszty?! Kim wy będziecie go zaludniać, o ile wam się to jakimś cudem uda, skoro wymieramy jako nacja? Polska pustoszeje w oczach, całe połacie kraju wprost zanikają, a te durnie pchają się jeszcze innym w szkodę, niczym pierdolone kacapy. Chceta powtórzyć ''sukces'' Rosjan, jacy po ''odzyskaniu'' Mariupola zmuszeni byli zaludniać jego ruiny muzułmanami z Kaukazu, a nawet Centralnej Azji? Prędzej afrykańskich ''czornorusów'' tam osadzą na stałe, niż wymierających Słowian, chuje jedne. Nie przebieram już w słowach, bo jedynie tak można skomentować groteskę, gdzie za ''ekspertów'' od polsko-ukraińskiej historii robią pustaki jak Doda-smroda, czy byle influensiartwo pokroju Dzikiego Trenera i Rożala. Ludzkie bydło, jakie w życiu nie tylko żadnej monografii o UPA nie przeczytało, ale choćby jednej książki, ujadając w chórze z niedorżniętym banderowską siekierą komuchem Millerem, co aż prosi się o gromkie: ZJEBAŁEŚ TO KAROL!!!
...niczego ci nie da na dłuższą metę kochany panie nasz prezydencie podążanie ślepo za Vancem, jak najwidoczniej czynisz porównywany z nim jeszcze podczas swej kampanii wyborczej. Mętnym typem znienawidzonym powszechnie nie tylko przez amerykańską lewicę i demoliberałów, ale darzonego pogardą także przez sporą rzeszę tamtejszej prawicy. Dla nich wszystkich jednako jest on ''shady'' tj. podejrzany, szemrany, bo też i nie wiadomo jak się naprawdę zwie, czemu hołduje i kim w ogóle jest, gdyż zmieniał nazwiska, poglądy a nawet wyznania niczym rękawiczki. ''Człowiek-kameleon'' jak przystało na figuranta amerykańskiego ''deep state'' w osobie niemieckiego pedała Thiela, który owego dupka wykreował wespół z Davidem Frumem, żydowskim neokoszerwatystą [ bo są też i gojowscy ], a przy tym autorem oficjalnych przemówień dla Busha syna za przeproszeniem. Skądinąd widać przeto co przyciąga doń Nawrockiego, postać o również mętnych powiązaniach z kryminalnym półświatkiem, a zapewne i specsłużbami nie tylko krajowymi. Bynajmniej mam na myśli ruskie, prędzej amerykańskie a być może i zesraelskie, kto wie? Byle komu bowiem nie powierzono by raczej pieczy nad archiwami IPN, tak jedynie głośno domniemywam... Wprawdzie Vance, co mu się chwali, powiedział ostatnio kilka słów prawdy o Izraelu przypominając jego władzom, że USA ostały im się ostatnim znaczącym sojusznikiem we świecie całem, od którego pochodzi 2/3 powierzonej żydowskim syjonistom broni sfinansowanej przez samych Amerykanów. Bez złudzeń wszakże: izraelskie lobby nigdzie nie znika, a jedynie uchodzi w cień, szarą strefę współpracy wywiadowczej i militarnej, utajnionych projektów naukowo-technologicznych etc. Twarde oświadczenia Vance'a zaś, mylnie brane za programowe deklaracje ''America First'', mają tylko ów proces kryć, gdyż stoją za nim jego mocodawcy. Podobnie rzecz się ma i z paroma ciepłymi uwagami pod adresem Ukrainy, na jakie ostatnio zdobył się niespodzianie amerykański wiceprezydent [ póty co ], wbrew swym poprzednim mocno lekceważącym, wręcz bezczelnym opiniom na jej temat. Odzwierciedlają one wyłącznie obecną ''mądrość etapu'' panującą wśród władz USA, rychło mogą też znowu obrócić się przeciw ekipie rządzącej w Kijowie, tym bardziej skoro Vance znany jest z rycia pod nią i niestety wygląda na to, że dał się użyć mu do tego sam Nawrocki wraz ze swymi przydupasami jak Przydacz. Nawet jeśli przyniosło im to krótkoterminowe zyski polityczne na miejscu, poklask rzesz idiotów jakim banderowcy roją się w oczach, nie wątpię rozpętane tak gówno w końcu wyląduje im na twarzach. O ile w ogóle je posiadają wysługując się swym amerykańskim panom z ruchu MAGA, a raczej stojącej za nim techoligarchii, bo gdzież podziali się tak głośni jeszcze przed paru laty na prawicy krytykanci demoralizacji niesionej przez sosziale? Przepadli z kretesem, skoro Cuker już jest ''nasz'', podobnie Gates czy Bezos i reszta ''krzemowych doliniarzy'' z chowu Obamy i Bidena, teraz po stronie Trumpa niczym Musk [ acz paląc bez zaciągania się ]. Dowodzi to, że głównonurtowa prawica nie kieruje się żadnymi pryncypiami poza żądzą władzy, w niczym nie ustępując lewactwu i demoliberałom, jeśli idzie o cyniczne wykorzystywanie nowych technologii do rozpętywania emocji motłochu. Doprawdy nie ma żadnej istotnej różnicy czy idzie tu o BLM, zbiorową histerię towarzyszącą ''czarnym protestom'' i atakom na kościoły, albo też szczucie Polaków przeciw Ukraińcom, tych zaś przeciwko nam. Każdy pretekst dobry by nakręcić ruch sieciowy i nabełtać ludziom we łbach dla doraźnych korzyści, bez choćby śladu refleksji, jakie niszczące skutki to za sobą niesie dla narodowej psyche poddanej owej manipulacji. Co gorsza, niemal przez te same kanalie, jakie ledwo parę lat wcześniej rozniecały proukraińską euforię, każącą im owijać się flagami obcego państwa i wieszać je na urzędach RP.
W każdym razie właśnie dlatego, że w swoim czasie nie uległem tejże ''polityce histerycznej'' miotającej się między skrajnościami niczym pijany u płotu, bredniom językowym o tym, iż ''w'' a nie ''na'' Ukrainie, zaś ruskie pierogi zwać mają się ''ukraińskimi'' itp. bzdury, nie będę teraz z pianą na ustach gardłował o rzekomej ''UPAdlinie'', bo to chuj a nie alternatywa. Patridiotyczne wzmożenie, jakie ogarnęło rozpolitykowane masy krajowych debili skończy się więc tym, że chyba trzeba nam będzie ''godnościowo'' przemianować z kolei barszcz ukraiński na ''polski''. Dlatego choć nie sądziłem, iż kiedykolwiek to napiszę, jestem zmuszony wyznać: prawica chuje, prawica to pedały, prawica wypierdalać! Gotów stąd byłem, aby okazać jej środkowy palec, nawet oddać głos na sektę ''Razem'', ale widzę towrzysz Zanberg postanowił dołączyć do nagonki na ''reżim Zełeńskiego''. Przynajmniej więc nie będę już musiał zatykać nos przy wyborczej urnie, wreszcie zaś ulżę sobie mentalnie kreśląc na karcie do głosowania ''wszyscy won!'', bo się aż o to proszą nasi [?] politykierzy. Nawet jeśli nie cierpią Ukraińców, co za sens w ratowaniu ich przed nimi samymi bezczelnie żądając, kogo mają czcić jako narodowych bohaterów? Przecież wtedy należy wręcz po cichu sprzyjać, aby stawiali pomniki nie tylko zbrodniarzom z UPA, ale i SS Galizien/Hałyczyna, byle tylko u siebie, rzecz skrupulatnie odnotowując i nagłaśniając gdzie trzeba. W niczym im to nie pomoże, kiedy w końcu władzę nad Reichem obejmie AFD, gdyż politycy i elektorat owej formacji są zazwyczaj prorosyjscy, a więc własowców przedkładają nad banderowców. Za to zaszkodzi Ukraińcom wśród popierających ich dotąd gremialnie demoliberałów, tym bardziej że nabierająca popularności za oceanem lewica wrzuciłaby najchętniej Ukrainę pod rosyjski walec. Choćby taka Darializa Chevalier, wylansowana przez Mamdaniego i Hasana Pikera afrolatynoska ''queer-muzułmanka'', postępuje niczym kremlowskie aktywo, acz nie posądzam ją o agenturalność, prędzej zeń pożyteczna idiotka. Nie wspominając już, że kwestia ''panteonu'' o jaki poszła cała chryja wywoła też pewnie zaciekłe spory na samej Ukrainie, bo przecież obok neobanderowskiej jest też poradziecka. Lenin bynajmniej jej nie ''wydumał'', na odwrót - by przeciwstawić się ''prometeizmowi'' Piłsudskiego zmuszony był uznać aspiracje ukraińskich bolszewików, łączących nacjonalizm z lewicowym radykalizmem. Mowa o takich jak poeta Pawło Tyczyna, wypisujący peany na cześć komuny po ukraińsku, drukowane masowo w sowieckiej ''Prawdzie''. Twardy stalinowiec, który do samego końca żywota za Breżniewa nie uznał raportu Chruszczowa, zresztą ukraiński uformował się jako pełnoprawny język narodowy już na radzieckiej Ukrainie. W jej pierwszej stolicy Charkowie do dziś stoi pomnik ich wieszcza Tarasa Szewczenki, wystawiony w 1935 r. a więc po Hołodomorze, stanowiący ciekawą skądinąd ilustrację ukraińskiej narracji historycznej, odpowiednio spreparowanej rzecz jasna na użytek bolszewików, długo by o tym gadać. Do kogo jednak ta mowa, daremny trud, przeto idę uwarzyć barszcz po ukraińsku utoczony z polskich dzieci pomordowanych na Wołyniu, po czym naostrzę banderowską siekierę i pomodlę się przed ikoną ''krwawego Stepana''. Oczywiście tylko prawackim debilom trzeba tłumaczyć, iż szydzę tym nie z samego ludobójstwa, a jedynie wykorzystywania go dla doraźnych celów przez cynicznych skurwysynów i kanalie, jakimi niestety ostatnio u nas obrodziło. Nie ja zmieniłem poglądy, to polskawa prawica postanowiła ostatecznie scwelić się Jankesom, do tego jeszcze pod szyldem ''suwerenizmu''. Trzeba było prawdziwego ''geniusza'' strategii politycznej, aby wszcząć w kraju antyukraińską nagonkę akurat, gdy dopiero co poniosła ona spektakularną klęskę na Węgrzech, i to przy czynnym udziale samego Vance'a! Tak więc jeśli tym sposobem Tusk i jego banda utrzymają swój nierząd nad Polską, będzie już wiadomo komu za to można ''podziękować'' - rodzimym prawackim ciotom z przeoranym władczą knagą MAGA odbytem.